Chciałbym po krótce opisać przepiękny, aczkolwiek króciutki fragment Bugu od miasteczka Drohiczyn do mostu we wsi Frankopol. vW zasadzie będzie to nawet krótszy odcinek od wsi Tonkiele. Dojechać tam jest dziecinnie prosto. Otóż jadąc z Sokołowa Podlaskiego w kierunku Drohiczyna (polecam również odwiedziny tego ślicznego miasteczka) drogą nr 62 skręcamy tuż za mostem w prawo w żwirową drogę do wsi Tonkiele. Przejeżdżamy około 1.5km aż do momentu, gdzie znajdziemy dwie dacze stojące w kępkach drzew. Pomiędzy tymi daczami jest polna droga, która po około 300m doprowadzi nas do przecudnego zakrętu Bugu.
Woda jest tu raczej płytka (około 80cm-140m) ale sporo w niej roślinności (nawet w wartkim nurcie) porastającej żwirowate dno. Biorą tu przyzwoite krąpie do około 70dag , jak i jelce i klenie. Raz na jakiś czas trafi się piękna brzana ciągnąca tutaj w górę rzeki ze swojej miejscówki koło mostu, który znajduje się około kilometra w dół rzeki. Stąd pochodzi brzana mojego ojca 5.25kg, która połasiła się na rosówki (zamieszczę zdjęcie jak tylko je wysępię od taty). Idąc w dół rzeki woda nieco się pogłębia i przyspiesza i tak już szybki nurt, a roślinność się przerzedza. Po około 400m mamy delikatny łuk skręcający w prawo, który przeradza się w głębokie kolano o wartkim prądzie.
Na początku łuku udało mi się na algi nr 1 wyciągać miarowe szczupaki (bez rewelacji) jak i kilka kleni na effzety nr 2 (takie okolo kilograma każdy). Za to za kolanem po naszej stronie robi się płycej , a środkiem rzeki idzie głęboka na 2m żwirowa rynna, rozpoczynająca około 800m prostkę, plynącą między innymi pod mostem, który musieliśmy wcześniej przejechać. Kilku wędkarzy wyciągało tu sandacze (nie były to olbrzymy) i bolenie do około 2kg. Za to nocą na płyciźnie byłem świadkiem kilku efektownych holi suma, niestety tylko jeden z tych pojedynków zakończył się zwycięstwem wędkarza, a ryba ważyła około 14kg. Skusiła się na płytko chodzący wobler rapali o dł około 12cm. Im bliżej mostu tym grubszy żwir i trafiają się większe otoczaki-królestwo brzany i klenia. Nieetyczni wędkarze wyciągali stąd na błystki wahadłowe brzany po około 3kg w okresie ochronnym, co nie jest rzeczą chwalebną, ale świadczy o tym, że miejsce jest wymarzone dla tej ryby.
Za to na wiśnię i duże pijawki mieliśmy tam kapitalne kleniowe wyniki, bo nie było problemem złowienie po dwa klenie ponad kilogram na wyprawę :) Tak aż do około 100m za mostem. Potem woda zwalnia i lekko się wypłyca i nawet bolenie nie chcą tam bić (chociaż wyżej chlapią jak oszalałe). Tutaj trzeba wędkę zarzucić na plecy i przejść około 1.5km bo tam znowu do naszego brzegu zbliża się rynna, a rzeka nie przyspiesza. To idealne łowisko wiosennych leszczy i płoci, idealne wprost na bolonkę. Kleni też tu sporo, ale bez wiśni lepiej się na nie nie nastawiać, bo na rosówki i kukurydzę przez 6lat złowiliśmy chyba ze dwie sztuki.
Krótki to odcinek tej prześlicznej rzeki, ale mam nadzieję, że zachęci to chociaż kilku z Was do jej odwiedzenia. Miejmy tylko nadzieję, że zeszłoroczna przyducha nie spowodowała katastrofalnych strat i że rybostan się odrodzi, bo warunki ku temu ma świetne!
Komentarze