Reklama

Rzeka Kręta woj. dolnośląskie

28/04/2013 22:45
Już od dawna planowałem wycieczkę pstrągową na nierozdziewiczony teren rodem z niemieckich widokówek.Dzień przed wyprawą wchodzę na mapy Google i oczami łowcy planuje obrać strategie.Szukam górnych odcinków rzek z dala od jakichkolwiek zabudowań i mam cieniutką niebieską kreseczkę wstawioną na mapie jako prosta jak linijka rzeka.Sprawdzam ją jeszcze na podręcznej mapie,bardziej dokładnej i wiem już ,że ta rzeka istnieje:)Woda w rzekach jeszcze do końca nie spadła po roztopach więc będzie w co rzucać bo przy takiej wyprawie na miejscu może się okazać,że rzeka jest wielkości rowu ulicznego po zimie na jakieś wsi Pipidowo.A więc cel obrany.

25 Kwietnia 5:00 rano ,pobudka,drobne pakowanko,mocna kawa z dużą ilością cukru do termosa i do samochodu.Kiedy jestem już blisko włączam nawigacje w komórce żeby nie minąć się z rzeką.Na miejscu jestem o 7:00.Parkuje na jakieś łące przy drodze zakładam wodery i w drogę.Kiedy doszedłem do rzeki czułem się jakbym odkrywał coś nieskażonego przez człowieka.Przez ułamek sekundy myślałem o tym,że odcisk mojego buta może pozostawić ślad w ziemi który zakłóci harmonie jaką zastałem na tym miejscu.Dosłownie szkoda w jakikolwiek sposób ingerować w takie środowiska.Lecz wewnętrzna presja była większa i podczas pobytu nad tą rzeką dbałem z najwyższą dla siebie odpowiedzialnością o nienaruszeniu tego miejsca.Przez cały odcinek jaki przeszedłem spinningując napotkałem jeden jedyny odcisk ludzkich dłoni,a był nim poniemiecki most na łące.Rzeka niesamowicie kręta,co parę metrów piękne "bankówki" pod wymytymi brzegami,powalonymi drzewami.Lekko tylko trącona jeśli chodzi o klarowność.Szedłem cały czas w górę rzeki,gdzie diametralnie zmieniła się sceneria i dłuższa jej część płyneła przez las.Kiedy wracałem do samochodu uświadomiłem sobie jak daleko poniosły mnie nogi.Jeśli chodzi o pstrągi to jest ich dużo.Brań miałem na prawdę sporo.W początkowej fazie wędrówki,na kolanach podszedłem do pewnej "bankówki" z wymytym brzegiem i z korzeniami.Obrzucałem miejscówkę i nic,ale zmieniłem woblera na bardziej jaskrawego,a to nagrodziło mnie dwoma sztukami z jednego już obrzucanego miejsca.Rzadko się zdarza żeby różnica ubarwienia miała tak widoczny wpływ,przynajmniej w moim przypadku.Złapane pstrągi miały w granicach 30 cm.Wielkość pstrągów nie jest imponująca,ale zerwałem dwa które na pewno były godne uwagi.Cieszył mnie również fakt,że widziałem dość dużo małych ryb stadnych.Podejrzewam,że strzebli potokowych,ale nie jestem pewny,ciężko było mi to określić.Skończyłem wędkować o godzinie 12:00.Promienie gwiazdy waliły w moje neoprenowe wodery i uniemożliwiały mi normalne wędkowanie.W następnych planach będę kontynuował wędkowanie na rzece "Krętej",lecz już niżej gdzie niestety zaczyna się terytorium człowieka.Nazwa rzeki została oczywiście zmieniona,bo niektórzy mają kocie łapy z wysuwającymi się pazurami na widok i zapach rybiego mięsa.Takich Panów zapraszam do rybich Burdeli.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama