Rzeka Nida to łowisko ciekawe i nieodgadnione. Ostatnimi laty dość kapryśne i nie dające powodów do zbytniego zadowolenia a to głównie ze względu na niskie stany wody i na fakt „uciekania” ryb do Wisły, gdzie odnajdują „lepsze” warunki bytowania. Dla mnie Nida to rzeka szczególna, ponieważ wychowałem (w Wiślicy) się nad nią i pierwsze wędkarskie kroki wraz z moim mentorem (ojcem) stawiałem właśnie na niej. Długo zastanawiałem się nad tym czy wybrać jakieś konkretne miejscówki do opisu, czy skupić się na dłuższym odcinku tej pięknej rzeczki i wybrałem dość długi kawałek od Pińczowa do ujścia.
Ma około 25 m szerokości, zielone, często porośnięte krzewami brzegi, piaszczyste dno, a także nieliczne bystrza o kamienistym podłożu oraz rozległe zamuliska. Rzeka pięknie meandruje na całym opisywanym odcinku. Wewnętrzne zakręty są zamulone, zarośnięte, ale zewnętrzne mają na ogół twardy, łąkowy brzeg z piaszczystymi zejściami do wody.
Miejscówki – z doświadczenia wiem że nie można się przyzwyczajać do jednego miejsca, głównie ze względu na ciągłą ich zmianę powodowaną poziomem wody. Najczęściej odwiedzanymi przez wędkarzy miejscowościami są: Pińczów, Pasterka, Chroberz, Kobylniki, Jurków, Wiślica, Czarkowy i Nowy Korczyn.
Łowi się tu na: przystawkę, przepływankę, grunt, spinning. Z przynęt i zanęt jednogłośnie królują te naturalne, robione domowymi sposobami i to właśnie na nie są najlepsze efekty. Jeśli pomyślimy zaś o drapieżniku to bodajże najlepszą metodą jest żywcówka.
Właśnie na żywca padły tu rekordy Polski : szczupaka (24,1 kg i 128 cm) oraz sandacza (15,6 kg i 109 cm) i choć trudno już o takie to niejednokrotnie słyszałem o podobnych sztukach, połamanych wędkach, pourywanych żyłkach – myślę że jak większość „wędkarskich opowieści” należy je traktować z przymrużeniem oka.
Spinningiści, mniej lub bardziej zaawansowani, poczują się tu jak w domu. Muszą jednak używać przynęt o naturalnym zabarwieniu - srebrzystych wahadłówek, klasycznych gum (kopyto, ripper) i uklejkokształtnych woblerów. Rekordowe ryby złowione zostały jednak nie na spinning, lecz na żywca. I to jest chyba najlepszy sposób na te drapieżniki. Na Nidzie łowi się piękne białe ryby - leszcze, krąpie, karpie, dużo jest płoci. Jest też jaź, kleń i brzana, trafia nieliczna, za to duża certa. Miejscowi wędkarze łowią głównie na groch i pszenicę założoną na haki przystawek. Przepływanka stosowana jest głównie wiosną. Ostatnimi laty coraz większą popularność osiąga Fedder.
Rzeka jest sukcesywnie zarybiana i mam nadzieję że po ostatnich latach posuchy znów powrócą czasy gdy będzie można pocieszyć oko pięknymi energicznymi braniami. Do tego potrzebna jest też zmiana świadomości większości wędkarzy, mięsiarzy (a tych jest wyjątkowo dużo) i wprowadzenie zasady złów i wypuść – jak wszyscy wiemy pozwoli to nam uchodować naprawdę piękne okazy, które nieraz podniosą poziom adrenaliny niejednemu „moczykijowi”.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze