Do tego wpisu skłonił mnie Dan 984 , a teraz po kolei : Rzęsę znam od dziecka ,to tam złowiłem mojego pierwszego okonka z pod lodu _wczesne lata osiemdziesiąte , a co ma do tego ww.kolega ? no ano to że opisał to łowisko i jest z tego samego koła - jakby nie jego artykuł opisujący to łowisko to pewnie miałbym szansę zaliczyć dziś Wisłę ale sentyment zwyciężył i po trzech latach nieobecności zaliczyłem ów zbiornik
...
Moją "bronią"była średnia gruntóweczka ,drugi kijek z kulką i lekki spinerek.
Na miejsce docieram po 4-tej-popołudniu ,zanęta sie moczy a ja kombinuje ze spinem i tu totalna porażka,co prawda parę dziabnięć i kilka odprowadzeń co w sumie dało dwa pasiaki,mniej więcej pod piętnastkę więc zwijam spinera i czas na kulkę i grunt...
Tu tak zwana nadzieja Matka glupich - nigdy kulka mnie nie zawiodła a tu totalna porażka jedna krasna jedno branie ,najbardziej jednak ździwił mnie efekt a raczej jego całkowity brak na grunt, bo łowiłem na czerwonego a tam zawsze trafiał się sumik i tu totalne zero.
Miejsce wydawało mi sie atrakcyjne bo w zasięgu miałem i czyste dno i zarośla a nawet dość spore różnice głębokości a tu trzy maluchy w cztery godziny - jedne co mam na usprawiedliwienie porażki to fakt że nikt z kolegów w tym czasie nie zaliczył ryby -przynajmniej w zakresie mojego wzroku.
Kończąc temat, doszedłem jednak do wniosku że Rzęsie nie odpuszczę i w ten weekend znów poświęce jej troszkę czasu ale inaczej - plan już mam a jak co i na co z pewnością opiszę - oczywiście jak będzie co opisywać .
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze