Reklama

Salmo Thrill - boleniowy Salmo

22/12/2012 12:12

Typ woblera, nazwa: sterowy, wąska specjalizacja – 2 ryby: boleń, troć w Bałtyku.

Producent: Salmo.
Dystrybutor: Dragon,
http://firmadragon.pl/index.php/oferta/przynty-i-gowki-jigowe/woblery/woblery-salmo/salmo-thrill

Wielkość, długość w cm równoznaczna z numeracją: TH7 – 7 cm, TH9 – 9 cm.

Waga: 12 g, 22 g.

Pływalność: tonący (S).

Korpus: tworzywo. Stelaż (do kotwic i oczko do agrafki) wykonany z jednego kawałka drutu, co chroni przed rozerwaniem go przez silną rybę.

Kotwica: 2 sztuki, firmy VMC Black Nickel. Są naprawdę mocne.

Kółko łącznikowe: kółko wygląda na solidnie zrobione. Na tyle duże, że nie utrudnia wymianę/ściągnięcie kotwicy.

Przeznaczenie: łowienie bolenia blisko powierzchni. Polecany także do łowienia troci w Bałtyku.

Kolory: na dzień dzisiejszy, na stronie http://www.salmo.com.pl/thrill/# doliczyłem się 6 kolorów na rok 2013, w różnych deseniach.

Jestem użytkownikiem: ponad 3 lata używam intensywnie, częściej od pozostałych boleniowych. Posiadam także boleniowe woblery firm: warciaki, gloogi, sieki-m, hand made moich kolegów.

Najczęściej łowione ryby z udziałem Thrill`a: boleń. Nie zdarzyło mi się złowić ryby innego gatunku.

Dobrze oceniam Thrill`a za: jest skuteczny i dobrze mi się nim łowi, „czuję” go.
Potrafię bardzo daleko go zarzucić, co przydaje się w łowieniu bolenia, ale wobler bywa także skuteczny, gdy łowię pod nogami. Nie jest prawdą, że trzeba – jak pisze Salmo – zawsze prowadzić go bardzo szybko. Wiele boleni złowiłem prowadząc go wolno, pod prąd i nierzadko w toni, a nie przy powierzchni. Przy dnie jeszcze go nie prowadziłem, ale to chyba z powodu niemałej ceny woblera i obawy o zerwanie.
W jeziorach nie łowiłem tym woblerem.

Źle ją oceniam za: nie.

Krytykuję ją za: nie.

Mam zastrzeżenia do pracy?: nie. Czasem linka zahaczy o kotwice woblera w locie, ale to się dzieje z każdą przynętą i często zależy od techniki zarzucania. Wobler jest bardzo czuły na zakłócenia pracy, gdyż wystarczy cieniutka trawka na kotwicy lub sterze i wobler traci akcję.

Po jakim czasie użytkowania wymaga renowacji: niektóre egzemplarze mam już 4 lata i nie wymagają renowacji, oprócz wymiany kotwic – to akurat uważam za mój obowiązek po każdym zakończonym sezonie.

Czy polecasz ten wobler innym wędkarzom?: tak.

Czy kupiłbyś ponownie ten wobler?: tak.

Zapłaciłem za nowy wobler: obecnie, w sklepach internetowych ceny mieszczą się w przedziale 20-28 zł. Woblery używane widziałem już od 14 zł.

Podsumowanie, uwagi: Thrill wymaga nauczenia się techniki prowadzenia, można to zrobić w miarę szybko, ale przecież nie każdy wędkarz potrafi to zrobić w jeden dzień i ten fakt może zniechęcać ludzi do korzystania z tej skutecznej przynęty.
Wobler jest ciężki i szybko tonie, więc opóźnione rozpoczęcie prowadzenia może sporo kosztować, mianowicie zaczep i utratę przynęty.
Do spinningowania lepiej jest użyć szybkie, dynamiczne wędzisko, lekkie i raczej dłuższe. Wg mnie, o długości wędziska powinny zadecydować przyzwyczajenie wędkarza, długość koniecznych rzutów, charakterystyka łowiska. Łowiłem już wędziskiem 2,4 m i było dobrze.
Wobler zarzucałem i na żyłce, i na plecionce – jak dla mnie, to bez różnicy. Naturalnie, pomijając aspekt doboru linki do wędziska.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama