Czy warto wydać pieniądze na tą przynętę?
Delikatnie opada na powierzchnię wody. Niczym owad strącony podmuchem wiatru. Bądź czujny! Już w tej chwili może nastąpić branie. Jeśli nie, zanurz go lekko i wczuj się z magiczne wibracje. Niech wyobraźnia przeniesie cię tam, gdzie twoja przynęta sterem odbija się o obrośnięte glonami kamienie wielkorzecznej rafy. Wkrótce poczujesz gdy twój Tiny minie ostatni duży głaz i dostanie się w wir przeciwprądu. Może teraz? Uważaj - Tiny to malutka przynęta na wielkie ryby!
Cechy:
- w ofercie SALMO od 2004 roku
- jedna wielkość 3 cm
- dwie wersje: pływająca (F) i tonąca (S)
- 12 łownych kolorów
- stelaż z jednego kawałka drutu
- ster z poliwęglanu
- indywidualnie testowane
- wysokiej jakości kotwice VMC Black Nickel
Specyfikacja:
- wobler tonący
- długość 3 cm
- 2,5 g
- 2 kotwice nr 12
- rekomendowana żyłka 0,14 mm
- głębokość nurkowania od 0,3 m do 0,5 m
Jak łowić:
Salmo TINY pracuje świetnie zarówno pod prąd jak i z prądem cieku. Używając wersji pływającej i tonącej przynęty, można z powodzeniem obławiać większość interesujących miejsc w rzekach i potokach. Klasycznym sposobem łowienia w dużych rzekach jest jak najwolniejsze prowadzenie wobblera w poprzek nurtu. W małych, zakrzaczonych potokach, doskonale sprawdza się łowienie pod prąd. Należy wówczas wypuścić pływającą wersję przynęty w dół cieku i wolno ściągać ją do siebie, zatrzymując od czasu do czasu w ciekawszych miejscach.
(źródło www.salmo.com.pl)
Moje spostrzeżenia:
Generalnie wobler jest bardzo dobrze wykonany, jest to mój drugi jaki posiadam. Dokładnie pomalowany, korpus obfituje w wiele szczegółów. Na pierwszy rzut oka wielkość kotwic i oczek nie powinna powodować że wobler będzie się łatwo plątał przy wyrzucie. Ster również został precyzyjnie umieszczony. Więcej szczegółów po teście terenowym :) Zobaczymy jak to będzie.
Aby zrobić test Salmo Tiny udałem się z Rafałem Walczakiem (aka "Gumiś") na Myślę. Jest ona prawobrzeżnym dopływem Odry o klasie czystości II-III (klasa czystości w zależności od odcinka). Oto link do mapy dla zainteresowanych >KLIK<
Nie wiem skąd wziął się u mnie sentyment do tej rzeki, ale gdy po raz pierwszy spływałem nią kajakiem oczarowała mnie swoją urodą. Liczne przeszkody na wodzie, cała z obrośniętymi brzegami. Po prostu coś pięknego. Bardzo polecam.
Naszą wędrówkę rozpoczęliśmy w Reczycach, które są bezpośrednio położone nad Myślą. Odcinek który udało się nam sprawdzić to Gudzisz - Reczyce - połowa drogi do Namyślina. Niestety bez żadnych wyników. Nie było ani jednego brania. Rafał próbował na boczy trok, również bez skutku. Jak się później okazało na odcinku który badaliśmy nie ma ryb. Pomimo zarybiania wszystkie ryby zostały wybite przez wydry. No cóż bywa. Mówi się trudno, bo akurat z takim przypadkiem nie da się nic zrobić ani w żaden sposób walczyć.
Pierwsze rzuty pokazały że przynęta jest lotna. Nie miałem problemów z kierowaniem jej w konkretne i upatrzone miejsce. Woblerki opadają na wodę delikatnie tworząc najnormalniejsze oczko które może w jakimś stopniu przypominać upadek owada na taflę wody. Zauważyłem jedną rzecz która zaczęła mnie po którymś wyrzucie denerwować, mianowicie dość często sczepiały się ze sobą kotwiczki. Wniosek jeden za duże oczka mocujące kotwice do korpusu woblera. Dla własnej wygody należałoby je wymienić na mniejsze. O dziwo po wykonaniu wielu wielu rzutów ani razu kotwiczka nie splątała się z żyłką. ( Chyba dobra technika wyrzutu :P)
Podczas prowadzenia w wodzie dało się odczuć na kiju pracę woblera chociaż mam dość toporny kij. W nurcie przynęty prezentują się bardzo dobrze. Nie mając założonych okularów polaryzacyjnych byłem w stanie dostrzec Tiny z ok. 5-6 metrów. co uważam za bardzo dobry wynik a mam strasznie słaby wzrok :). W internecie spotykam się często z opiniami że ten model woblera jest słaby jeśli chodzi o prowadzenie z prądem. Ja osobiście nie mogę tego stwierdzić ponieważ nie zaobserwowałem żadnej nie prawidłowości w pracy z prądem. Może dlatego że nurt nie jest tak silny jak na Odrze czy Warcie. Ale myślę że tak lekka przynęta i przy tak słabym nurcie powinna wykazać tą wadę której ja nie zaobserwowałem.
Kończąc już ten wpis dochodzę do wniosków że wobler jest wart swojej ceny, lecz mógłby kosztować kilka złotych mniej. Na pewno warto go posiadać w swoim arsenale przynęt na jazia, klenia i podobne im ryby. Ja na 100% powiększę swój o jeszcze kilka modeli tego typu. Bo jak wiadomo wszystkim nasze ukochane rybki lubią zmieniać swoje upodobania co do przynęt.
Test Salmo Tiny
Ocena końcowa: 7,6/10
8/10 Jakość/Wykonanie
8/10 Przeznaczenie
8/10 Praca
8/10 Ogólne Wrażenie
6/10 Cena
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze