Dosyć późno, bo dopiero 8 kwietnia rozpocząłem nowy sezon wędkarski. Dużo wcześniej planowałem wybrać się na ryby, ale zawsze pogoda krzyżowała mi plany. W środe (08.04.2009r.) po szkole wybrałem się z kolegami na stawy w Wilkanowie. Pogoda była idealna. Słońce mocno grzało i wiał lekki wiaterek.
Na łowisku zjawiliśmy się trochę po godzinie 14:00. Od razu wziąłem się za rozrabianie zanęty. Do nęcenia użyłem gotowej mieszanki na płoć firmy TRAPER, dodałem do niej pinki i dip Bogdana Bartona. Gdy zanęta była gotowa, to wziąłem się za rozkładanie sprzętu. Rozłożyłem moją nową odległościówkę oraz gruntówkę i zacząłem sondować łowisko.
Po wygruntowaniu założyłem pinki maczane w dipie Bodzia na haczyk i rozpocząłem wędkowanie. Pierwszą rybę tego dnia złowił kolega, a był to mały około 20 centymetrowy leszczyk. Po około godzinie łowienia kolega miał kilka ryb (leszczyka, okonia i płotkę), a ja nic. Nagle mój wagler zaczął się powoli przytapiać, więc szybko zaciąłem i zaczęła się walka. Ryba była silna, więc musiałem dać się jej wyszaleć. Po minucie walki karpik wyłożył się na bok. Jak na jego wielkość był bardzo silny.
Po podebraniu odhaczyłem karpia i zmierzyłem go. Karpik miał 28cm, więc zrobiłem sobie z nim pamiątkowe zdjęcie i wypuściłem go z powrotem do wody. Radość byłą ogromna, gdyż jeszcze nigdy w tamtym akwenie nie udało mi się złowić karpia :) Później ryby brały słabo, ale złapałem jeszcze jednego okonka i kolejnego karpika (także 28cm.) Wyprawę uznaję za udaną, gdyż w tamtym sezonie na pierwszej wyprawie w tym samym akwenie nie złowiłem ani jednej rybki :)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze