Reklama

Sezon 2010 w kole Nowy Glinnik czas zakończyć.

11/10/2010 19:35
Było rozpoczęcie sezonu, nadszedł również czas zakończenia rywalizacji sportowej w kole nr 6 Nowy Glinnik. Zgodnie z planem imprez miało to miejsce w ubiegłą sobotę 9 października na malowniczym łowisku Chociszew - Lesisko.
Łowisko nie jest własnością PZW tylko gminy Żelechlinek i już na wjeździe widać rękę gospodarza. Stoi ładne zadaszenie ze stołami i ławkami jest również miejsce na ognisko. Równy brzeg po obu stronach o średniej głębokości ok. 1,5 metra.
Zbiórkę zaplanowaliśmy na godzinę 7.15. Poranek obudził nas sporym przymrozkiem jak na początek października. Termometr pokazał bowiem 5 stopni na minusie. Kilku zawodników zaskoczył zimny poranek i przydał sie przygotowany przez Rafała "Krychę" Kryszewskiego gorący czerwony barszczyk. Atmosfera przed zawodami była napięta, gdyż kilku zawodników miało szansę wskoczyć na punktowane miejsce w klasyfikacji GP Koła o tytuł "Wędkarz Roku 2010".
Odprawa przed zawodami i losowanie stanowisk nie zajęły zbyt wiele czasu i naładowani adrenaliną zawodnicy ruszyli na stanowiska. O 8.25 jest wreszcie sygnał do nęcenia. Lecą kule do wody ale umiarkowanie. Jest zimno, woda również obniżyła swoją tempereturę dlatego nie ma co szaleć z ilością zanęty.
8.30 kolejny sygnał i zawody rozpoczęte. W łowisku można złowić ładną płoć i okonia. Wiosną i latem trafiają się również liny i karasie. Co będzie podczas zawodów trudno przewidzieć, ale niektórzy po kilkunastu minutach już zauważyli, że wyniki będą mizerne.
Sędziowie chodzą po stanowiskach i oczom nie wierzą. Wszyscy siedzą wpatrzeni w spławiki a tu nic się nie dzieje. Zero brań ani żadnego zainteresowania ryb tym co na haczyku ani tym co w wodzie. Wszystkich ogarnia przerażenie.
No w końcu słychać o pojedynczych rybach ale to i tak "mizeria". W końcu wyszło słońce wyżej i zrobiło się zdecydowanie cieplej. To myślę sprawiło, że u niektórych zawodników pokazała się płoć w łowisku.
Większość jednak siedzi jak nad studnią. Co robić jak ryba nie bierze?
A można skoczyć do lasu za plecami i nazbierać grzybów. Tak zrobił "Mały" Zdzisek. Poszedł za potrzebą do lasku i uzbierał wiaderko po naszemu "pecłonek". W innych rejonach to gąski lub członki. Dopiero po zawodach pokazał swój pokaźny grzybowy połów.
Jest w końcu oczekiwany przez wielu sygnał kończący zawody. Komisja nie miała zbyt wiele pracy, bo jak kilku wędkarzy przewidziało, dzisiaj połowi niewielu.
Zwyciężył Heniek Bernaciak, któremu w końcówce weszły ładne płocie, drugi był Mariusz "Maniek" Wójciak a trzeci Romek "Rumun" Mirosław. Takie zestawienie zwycięzców zawodów kończących sezon, trochę zamieszało w klasyfikacji GP. Pewniak do zwycięstwa Piotrek Maciąg zajął dopiero 10 miejsce co sprawiło, że Heniek wskoczył na I miejsce i wyprzedził Piotrka o 3 pkt. "Rumun" natomiast wskoczył na III miejsce.
Pięknie bo rywalizacja trwała do samego końca.
W tym czasie już ognisko rozgrzewało zawodników na których czekała kiełbaska z bułką oraz wspomniany pyszny i gorący barszczyk. Przy stołach słychać było rozmowy na temat przyszłorocznej rywalizacji oraz propozycje łowisk, na których można by zorganizować zawody.
Zwycięzcy odebrali puchar i nagrody a prezes podziękował wszystkim za wspaniałą całoroczną rywalizację. W tym miejscu należy powiedzieć, że fundatorem pucharu dla zwycięzcy był nasz kolega i przyjaciel - właściciel sklepu wędkarskiego Wojtek Wilanowski. Również wędkarz ale z koła nr 30 Tomaszów Maz. - Miasto. Dziękujemy.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama