Rok 2016 za nami , jaki był chyba każdy wie niby słaby i bez rybny , a jednak dobry i treściwy. Osobiścię , sam nie wie co o nim myśleć.
Niby wiele wypadów była bardzo udana , to jednak brak większych sukcesów jeśli chodzi o rozmiar ryb , poduduje małe rozczarowanie.
Najbardziej jestem zaskoczonym , kompletnym brakiem większych osiągnięć w połowie ryb drapieżnych .
Byłem przekonany , by nie powiedzieć pewny, że uda mi się połowić ładnych szczupaków i okoni na moich łowiskach.
Jednak jak to często bywa los płata psikusa i te ryby jakby wymiotło z wody. Nie łowił ich nikt ,spining był olany , a na żywe rybki brały same mikrusy.
Duże znaczenie w tym miało też to , że mało czasu poświęcałem drapieżnikom , po prostu sezon jest za krótki. Bardzo dużo wypadów poświęcałem feederom i popularnej methodzie, która jest prawdziwą kosą na ryby.
Udało mi się pobić , w tym roku 4 prywatne rekordy i to w jednym gatunku ( płoć) dwa razy.
Były to płoć 35cm i 36.5 cm
karp 65cm
karaś srebrzysty 43cm
Nad wodą spędziłem sporo czasu i często były to przemyślane wypady , ale po kolei.
Przedwiosenne początki.
Początkowe wypady miały na celu obserwację nowych miejscówek i sprawdzenie co się na nich dzieje .
Przeważała drobnica, głównie płoć,leszcz i małe karpiki,jazie. Tak bywało nad zbiornikami.
Rzeka natomiast nie przynosiła u mnie żadnych ryb , wysoki stan utrzymywał się dość długo i nie pozwala za bardzo na wypady.
Kwietniowy start z linami
Ciepłe dni dość mocno pobudziły do żerowania liny i karasie . Kilku dniowe nęcenie dawała bardzo dobre efekty . Dużo robactwa, peczaku i udawało sie naprawdę bardz dobrze połowić. Liny i karasie pospolite dawały wiele radości na lekki zestawie spławikowym , który o tej porze roku dawał najwięcej ryb. Łowiłem blisko brzegu w bliskim sąsiedztwie podwodnej i nadwodnej roślinności .
Sprawdzona mieszanka , czyli Lorpio red worm ( tench lub carassio) u mnie nie miało to znaczenia. Doprawiałem to pinką siekanymi czerwonymi robakami pęczakiem i gotowanymi konopiami. Dodawałem tez nie co ciemnej ziemi z kretowiska.
Aby nie co przyciemnić mieszankę. Udało się złowić spora liczbę ładnych linów i karasi. Trafiła się również ładna płoć 35cm.Zabawa trwała , aż do koncówki maja.
Czerwcowe leszcze
Przyszedł czerwiec czas ciepłych dni i nocy.
U mnie ten miesiąc zdominowały go wypada za leszczami , głównie z feederami .
Zmiana łowiska na głebszy zbiornik solidna dawka grubej zanęty i co wypad kilka przyzwoitych ryb. Tak to wyglądało , ryby nie były ogromne , ale dawała wędkarską satysfakcję kiedy wielu sąsiadów zaliczało blanki.
Najlepsze efekty przynosiły godzinny nocne i często właśnie wybierałem ta porę do wędkowania.
Letnia różnorodność
Upały, burze nie pozwalała na wiele wypadów , udało się samym początkiem lipca uderzyć na dwa dni za sumem jednak nie dane było mi złowić tej ryby .
Ogólnie przez wysokie temperatury i brak czasu na nocki wybierałe raczej kilka godzin o poranku lub wieczorem .
Główną bronią był feeder z zesatwem method feeder, a najczęstszą zdobycza były karpie,karasie i płotki.
Ryby współpracowały bardzo dobrze i udało się przetestować wiele przynętę i zanęt do methody , głownie własnej kompozycji na bazie mączek rybnych .
Ryby bardzo dobrze reagowały na małe ale intensywnie pachnące przynęty . Moimi kilerami stały się pllet czosnek 8mm oraz dumbels hot kryll. Próbowałem swoich sił z kulkami proteinowymi własnej produkcji i nawet udało się coś na nie złowić jednak nie jest to dla mnie.
Jesienny drapieżnik , a zasadzie jego brak
Początkiem września , próbowałem swoich sił w dalszych próbach z metod feeder , który przynosi najwięcej ryb i brań.
Jednak wrzesień był dość słaby, dominowały małe leszcze. Kilka wypadów za drapieżnikiem nie dało nawet brania. Jedynie na małe okonki zawsze mozna było liczyć.
Pażdziernik udało się dośc mocno zaakcentować wędkarsko złowiłem 3 medalowe karasie i spore ilości leszczy , szkoda tylko , że drobnych leszczy.
Trafiłem również ładnego karpia i szczupaka na method feeder.
Listopad nie był już tak różowy dominowały leszczyki i płocie, kompletnie zawiodły mnie miętusy . Nie licząc kilku szczurków nie udało się złowić nic godnego uwagi.Nie tylko dla mnie , ale kilku znajomych łowiących miętusy na innych łowiskach był to najgorszy sezon od kilku lat.
Dalszy feeder przynosił przeważnie płocie od czasu do czasu karasia lub leszczyka.Które bardzo cieszyły ze względu na aurę jaka bywała o tej porze roku.
Podsumowanie
Sezon ciekawy, dający wiele do myślenia . A błędy jakie popełniłem są teraz dośc jasne i klarowne. Planów nie robię żadnych . Co da wędkarski rok 2017 sie okaże na razie dość mocno mrozi.
Napewno z wytęsknieniem czekam na pierwsze dni roztopów.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze