Dzisiaj wybrałem się na lodowe połowy. Łowiskiem był Zalew Sulejowski. Zastanawiałem się, które miejsce wybrać. Po przeanalizowaniu warunków atmosferycznych zdecydowałem się na Starą Wieś. Temperatura była bliska zeru, słoneczko ładnie przyświecało pomyślałem spróbuję posiedzieć za białą rybą. Stara Wieś (potoczne Betony) to miejsce stale okupowane przez wędkarzy wysiadujących leszcze. Miałem zanętę leszczową "Sensas", pinki, ochotkę - jadę. Na brzegu przetarłem oczy ze zdziwienia. Na lodzie wędkarzy mrowie. W grupkach i pojedynczo. Rozstawione parawany przeciwiatrowe lub małe namiociki. Piknik na lodzie. Poszedłem na wysokość wędkujących w miejsce gdzie głębokość sięga 6-9 metrów. Zrobiłem kilka otworów, zanęta w dziury, wędeczka w dłoń i do zabawy. Obserwując wędkujących sąsiadów zauważyłem, że wędkują oni metodą spławikową. Ja z zamiłowania mormyszka z ochotką. Brania znikome, kilka jazgarzy i wreszcie około godziny 10.30 branie prostujące kiwok, zacinam i jest. Krótki hol i leszczyk ok 40 dekagramów jest w otworze. Brawo. Może być ciekawie. Ale znów brania ustały. Zauważyłem tylko jak sąsied siedzący wyżej ode mnie z 10 metrów również wyjął leszcza tylko znacznie większego. 11.30 drugie zdecydowane branie tuż nad dnem. Ryba przygięła mocno kiwok w dół. Zacinam i jest. Hol trwa krótko. Kilka razy zakręciłem kołowrotkiem, kilka razy ryba odjechała na hamulcu. Dziś był jej dzień. Spotkamy się może latem. Napiłem się łyk herbaty i telefon - wracaj, kto - żona. Tak skarbie już jadę. Cóż czego nie robi się dla najbliższych. Łowisko godne powtórnego odwiedzenia. Na brzegu samochody z rejestracjami sąsiednich województw. Więc nie tylko wędkarze z Tomaszowa Maz. lubią zimą zapolować na leszcza.
Komentarze