Reklama

Siła muchy

20/09/2015 11:29

Zakończyliśmy dnia 22 sierpnia w naszym Kole Garnizonowym sezon muchowy 2015 i trzeba obiektywnie przyznać, że był on w pełni udany. Piotr wygrał dwukrotnie zawody i wystartuje w Muchowych Mistrzostwach Polski. Ja wypracowałem satysfakcjonujące rekordy życiowe: potokowiec na 40 cm i lipień na 35. Janusz łowił widowiskowo i tym stylem przyholował pod obiektyw klenia na 45 cm, a Boguś zachowując żelazną konsekwencję w traktowaniu wody podprowadził pod kamerę z zupełnie małego ciurka bolenia na 45 cm. Hitem była jednak brzana na 75 cm wyjęta przez Piotra w dniu 12 lipca. Na końcówkę w tym roku spotkaliśmy się nad naszą ulubioną Rabą, na odcinku, gdzie obowiązuje zasada: złów i wypuść. Zdecydowanym rzutem posłałem nimfę w miejsce, gdzie już dwukrotnie odnotowałem sukces na 32. Potem drugi i kolejny raz. Widzę, że po prawej mam Janusza, blisko po lewej Bogusia i dalej po lewej Piotra. Za każdym rzutem spodziewam się brania i widzę, że one są, lecz u moich kolegów. Najpierw Piotr zgłasza rybę, za chwilę robią to Janusz i Boguś. Pomyślałem, że na zdeptanej wodzie nic nie złowię, bo dziś szczęście chodzi trójskokiem i z nadzieją na lepsze ruszyłem w górę rzeki. Za mną podążył Boguś. Zaprowadziłem go w sprawdzone miejsce. Boguś złowił kolejną rybę, a ja swoją pierwszą i drugą. Za chwilę przychodzą do nas Janusz i Piotr, po czym wolno schodzimy z prądem, obławiając bystrzyny i ich granice. Piotr przechodzi w awangardę i tym sposobem łowi najwięcej ryb. My w peletonie jakoś sobie radzimy. A to potok, a to kleń, a to mucha na drzewie i kręci się, i wiąże się, i tak dobrnęliśmy do końca zawodów. Ponad 4 godziny brodzenia po kamieniach w wodzie to dobre ćwiczenie na kondycję. I nie chodzi już o to kto wygrał (wiadomo, że Piotr), lecz o te widowiskowe brania, których tylko ja miałem 7 a inni podobnie i towarzyszące im emocje. otóż Rabą spływało mnóstwo glonów, a my łowiliśmy na prowadzącą i na skoczka. Czując, że glony są przykładowo na prowadzącej, ściągam zestaw do czyszczenia, a w tym czasie potok nieudanie atakuje mojego skoczka. Widzę go, czasami ma ponad 50 cm, jak rozmija się z muchą i odchodzi z pluskiem, a żal serce ściska. W tym roku to koniec. Adijos las truchas. Hasta en el febrero.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama