SKUSIŁ SIĘ NA SŁODKĄ Chociaż aktualny stan pogody na nic dobrego nie wskazywał, znowu mnie coś tknęło, aby zerknąć do kalendarza brań. W kalendarzu 15.06 trzy rybki, a 16.06. cztery. Prognoza pogody w miarę, więc decyzja jadę w środę na wieczór , może na nockę. Po dotarciu nad jezioro wykonujemy standardowe przygotowanie i o 20.00 po zanęceniu kukurydzą jesteśmy na stanowisku w łowisku. Dwa poprzednie wyjazdy były bez efektów, więc cały czas główkowałem jak rybki przechytrzyć. Na jedną wędkę zakładam dwa ziarna tylko moczonej kukurydzy, natomiast na drugą wybieram do metody włosowej dwa solidne ziarna kukurydzy z puszki. Do decyzji tej skłonił mnie fakt, że wędkujący wspólnie ze mną Edward, miał właśnie dwa brania na spławikówkę na słodką kukurydzę. Do samego zmierzchu jesteśmy bez brania. Jednak na wędzisku, gdzie jest słodka kukurydza na haku, sygnalizator podskakuje wyraźnie od czasu do czasu. Oceniam, że może to być coś drobniejszego. Obserwujemy niebo i od zachodu nadciąga front atmosferyczny ciągnąc ciemną warstwę chmur. Po pół godzinie słońce zaszło już na dobre i powoli trzeba będzie się zwijać, gdyż w nocy ze sprzętu pływającego nie możemy łapać. Dochodzi 22.00 nagle potężne uderzenie sygnalizatora o wędzisko i granie wolnego biegu. Zamykam wolny bieg, zacinam i ryba silnie skokami ciągnie na jezioro. Edward ściąga swój zestaw, pomaga mi zwinąć mój drugi kij. Sposób walki ryby wskazywał by na amura, ale nie mam pewności. Dopiero bliska katamaranu widzimy niezłego karpia. Karp 4,07kg i 60cm skusił się na słodycze, bezrybna passa przerwana. Rejestr wypełniony pora kończyć i wracać do przystani.
Komentarze