Witam wszystkich gorąco. Dziś napiszę kilka słów na temat skwaśniałej kukurydzy. Kiedyś wybierając się na rybki na noc miałem wszystko co mi by było potrzebne oczywiście nie mając pojęcia o tym że zapomniałem mojej ulubionej kukurydzy. Dojeżdżam na łowisko rozkładam sprzęt z uśmiechem wyciągam zanętę i szukam kukurydzy no i mówie o kur..... zapomniałem kupić no trudno.Wyjąłem białe robaczki o kturych na szczęście nie zapomniałem zakładam na hak i do wody.Po urobieniu zanęty pomyślałem pujde wyrzucić śmieci rozglądam się i patrzę za koszem widzę że stoi podchodzę no i wrzucam. Wrzucając zauważyłem leżącą tam już napewno od kilku dni prawie całą puszkę kukurydzy już na niej była pleśń no i pomyślałem poco ktośmarnuje tyle kukurydzy przecież mógł wyrzucić do wody ale to nic idę na stanowisko i łowię. po około trzech godzinach siedzenia nad wodą efekty słabe kilka płotek i leszczyków pomyślałem o tej kukurydzy z kosza ale nie do końca byłem przekonany niech tam spróbuje pomyślałem poszedłem ale było mi głupio że wyciągam ją z kosza. Wyciągam tą kukurydzę i patrzę czy się jeszcze wogólę się nadaje stwierdzam że chyba jeszcze tak była nadpleśniała i czuć byłoże jest zkwaśniała troszkę nią podnęciłem w koszyczku no i zakładam na hak . Po około dwóch godzinach ciągłebo dorzucania co około dwadzieścia minut tej kukurydzy złowiłem dużego karpia byłem naprawdę bardzo zadowolony a zarazem zdziwiony bo to buł tylko eksperyment.Morał jest taki że nie wszystko co już spleśniało i śmierdzi jest złe pozdrawiam wszystkich.
Komentarze