Witam wszystkich! Zastanawiam się jak to jest z nami "kolegami wędkarzami". Otóż dwa tygodnie temu byłem w miejscowości Pstrokonie na starorzeczu Warty, wyjeżdżając posprzątałem łowisko jak to jest w przykazie i jak to powinno mieć miejsce u moim zdaniem prawdziwego wędkarza. 11.0813 Pstrokonie witajcie ponownie, miejscówka inna bo dotarliśmy późno z żoną i dzieciakiem. Koło 12-tej zwolniła się moja ulubiona miejscówka, przenosimy się i co widzę? Ludzie to jest śmiech,normalnie słów mi brak, dwa tygodnie, tylko dwa wystarczyły na to, żeby zebrać z jednej miejscówki jeden duży 60 litrowy worek i dużą reklamówkę opakowań po robakach, butelek po napojach - tych wyskokowych i nie, puszek po kukurydzy,jakieś pasztety - masakra. Czy tylko ja chcę mieć gdzie jeździć w przyszłości na ryby z synem? Najbardziej mnie martwi to, że to się powtarza prawie na każdym łowisku. Na spacerku zbiera się psie kupy, zbierajmy też nasze śmieci po wędkowaniu. Koledzy, proszę, dla naszych dzieciaków, wnuków, jak nie my to kto?
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze