Pod koniec wakacji , po upalnym lecie , jak na zbawienie wyczekuję nadejścia pierwszych ochłodzeń i deszczu.Taki przełom jesieni zaczyna się u mnie pod koniec września.Jest to czas , który-aż do nastania zimy przeważnie wykorzystuję na uganianie się najbardziej charakterystycznym drapieżnikiem naszych wód - szczupakiem. Z każdym dniem żerują coraz intensywniej , a po pierwszych przymroskach to już wielie żarcie.Odwiedzam w mojej okolicy pobliskie jezioro , płytkie.
Jest ono idealnym siedliskiem szczupaków , okoni i sumów.Co roku udaje mi się tam złowić osobniki w granicach 2-3 kg.Problemem jest duża ilość małych szczupaków na jednego większego przypada kilkanaście maluchów.Nie ma co się tym przejmować i mimo wszystko łowi się większe.Drapieżników szukam przy trzcinowiskach , na płytkich blatach i w zatoczkach.Moją ulubioną , a zarazem skuteczną metodą jest łowienie na dużą lekką gumę.Ameryki tu nie odkryję , ale jest to moja niezwykle skuteczna metoda , a zarazem bardzo widowiskowa.
Komentarze