Reklama

Spinningowy wieczór

06/08/2012 21:15
Spinningowy wieczór
Piątkowe, późne popołudnie, dlatego postanawiamy aby zaspokoić wędkarski głód wstępnie przygotować zanęty, w tym ziarno na poranną zasiadkę i chociaż na dwie godzinki wyruszyć na łowisko ze spinningiem. Nie mamy wiele czasu na wariantowanie, dlatego do naszych rąk wpadają średniej akcji szczupakowe wędziska i oczywiście zasób różnych przynęt, w przepastnych torbach spinningowych.
Po kilkunastu minutach docieramy w zawczasu upatrzoną zatokę. Już z małej skarpy przed linią brzegową, widzimy liczne kółka na wodzie, świadczące o znacznej aktywności drobnicy.
Jest to dość ciekawe i specyficzne miejsce. Na znacznej szerokości obejmującej kilka pomostów, ciągnie się wzdłuż brzegu wypłycenie porośnięte bogatą roślinnością zanurzoną. Tworzy ona swoisty wał, za którym znajduje się pas czystek wody. Miejsce jest to wprost wymarzone nie tylko dla drobnicy, ale także i dla jej amatorów i wręcz smakoszy - okoni, szczupaków i innej maści drapieżników.
Niby miejsce jest mi znane, ale zawsze staję na brzegu przed wejściem na pomost, w celu przeprowadzenia krótkiej obserwacji stanowiska. W pierwszej kolejności kieruję wzrok na wodę, później przybrzeżne drzewa, okoliczne krzaki, a także sam brzeg. Jakże często te niby nieważne szczegóły decydują o końcowym i skutecznym podjęciu zdobyczy z wody.

Zajmuję pozycję w połowie kładki prowadzącej do pomostu. W ręce wędzisko Mikado, Sensual 2,70 Medium Spin, ośmiocentymetrowy perłowy ripper i smyk lekko za zielsko. Opad na dno, lekkie poniesienie do wspomnianego uprzednio miejsca, przeskok przez zielsko i spokój. Zmiana kąta wyrzutu o około 15° i powtórka prowadzenia i spokój. Pozostając w tej samej pozycji poprawiam kąt w prawo, przeskakuję zielsko i dosłownie 2m od szczytu pomostu następuje uderzenie. Wstępnie już zakodowałem lekkie zahaczenie przynęty o wspomniany wał, dlatego nie wykonałem typowego zacięcia, tylko szarpnięcie mające na celu wyprowadzenie przynęty z zielska. Potężny odjazd w prawo, wyskok z silnym trzepaniem pyskiem, zanurzenie, odjazd w lewo i za chwilę po ponownym wyskoku następuje ucieczka w prawo. Chyba między czasie krzyknąłem do Kolegi Ryszarda podbierak, by po ponownym wyskoku lekko zacięte cielsko drapieżnika uwolniło się z przynęty
i zniknęło po taflą wody. Cóż, wszystko przewidziałem za wyjątkiem zabrania swojego podbieraka. Następnym razem takiego błędu nie popełnię.
Na osłodę wieczoru po przejściu na następne stanowisko, przy kolejnej zmianie przynęty zaobserwowaliśmy podążające za nią stadka okoni. Wystarczyło tylko jedno hasło „zmiana ripperków na mniejsze” i poprzez typowy motor oil do jasnych, w tym perłowych gumek udało nam się sprowokować do całkiem licznych brań całkiem przyzwoite okonki. Na domiar wszystkiego zanim zmieniłem przynętę, Kolega zgłosił chyba czwarte czy piąte skuteczne pobicie. Wracaliśmy na stanicę z rewelacyjnymi humorami, wspominając udany wędkarsko wieczór. Oby takich więcej.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama