Łowienie na zestawy spławikowe silnie walczących ryb, których taktyka w czasie holu oparta jest na dynamicznych odjazdach, to największe wyzwanie dla wędkarzy. Do tak walczących ryb należą karpie, amury, brzany i klenie. Taka walka to także sprawdzian dla wytrzymałości sprzętu. Liczy się każdy detal bo nawet drobne niedopatrzenie może skończyć się porażką. Przyjrzyjmy się spławikowi. Newralgicznym punktem jest mocowanie spławika do żyłki. Najczęściej spotykane rozwiązanie to oczko z drutu wklejone w korpus. Taka konstrukcja sprawdza się w czasie łowienia płotek i leszczy, jednak w czasie walki z karpiem lub amurem często zdarza się, że w czasie odjazdu ryby napór wody na korpus jest tak duży, że oczko zostaje wyrwane z korpusu. Dlatego do montowania zestawów na łowiska karpiowe poleca się takie spławiki, w których żyłka przechodzi przez umiejscowioną w korpusie rurkę. Takiego spławika karp lub amur tak szybko nie zniszczą. Jednak konia z rzędem temu, kto taki spławik znajdzie w wędkarskich sklepach. Bez problemu jednak można taki spławik przygotować we własnym zakresie. Nie trzeba niszczyć nowego spławika, wystarczy sięgnąć po któryś z uszkodzonych (mam na myśli taki spławik, w którym uszko zostało wyrwane). W miejsce uszkodzenia wprowadzamy wiertło i wykonujemy otwór wzdłuż całego korpusu, kierując się w okolice kila. W ten otwór wpuszczamy krople szybko schnącego kleju, a następnie wciskamy rurkę (odpowiedni będzie wkład do długopisu). Uzupełniamy klejem szpary w okolicach wlotu i wylotu rurki, a po jego wyschnięciu okolice te malujemy wodo odpornym lakierem. Dopiero wtedy odcinamy wystające końcówki rurki. Ważna jest kolejność wykonywania czynności - gdybyśmy odcięli rurkę przed malowaniem, lakier zaczopował by otwór. Polecam ten spławik tym wędkarzom, którzy łowią na łowiskach karpiowych i stawach.
Komentarze