Reklama

Spławiki TiM -rodzinna tradycja

21/03/2008 22:11
Spławiki TiM O początkach firmy TiM, rodzinnej pasji, szczegółach produkcji spławików i nowościach w ofercie z Maciejem Skrzetuskim właścicielem firmy TiM, rozmawia Martyna Mikulska.
- Na początek tradycyjne pytanie – jak wyglądały początki firmy i skąd taki pomysł na własną działalność?
- Mogę szczerze powiedzieć, że wszystko, co udało nam się dokonać jest wynikiem rodzinnej tradycji i pasji mojego ojca, który od dzieciństwa zaraził mnie miłością do wędkarstwa spławikowego. W tej metodzie był naprawdę dobry, trenował nawet kadrę juniorów Opolszczyzny, a za całokształt działalności otrzymał srebrną odznakę PZW. To on założył firmę i wspólnie ze swoim przyjacielem budował od początku renomę firmy TiM, wtedy jeszcze funkcjonującej pod nazwą „Bals-Sport”. Dlaczego spławiki? To również efekt pasji mojego ojca, który w trudnym okresie PRL-u nie mógł znaleźć w sklepach żadnych wędkarskich akcesoriów, więc postanowił rozpocząć produkcję własnych spławików. Podobnie jak teraz były one robione tylko i wyłącznie z balsy.
- Jak w takim razie wyglądały początki, wtedy jeszcze „Bals-Sportu”?
- Problemów nie brakowało. W latach 70., kiedy mój tata dopiero wszystko rozwijał, brakowało nawet materiałów do produkcji – musieliśmy je sprowadzać z Czech. W 1990 roku, po tym gdy wyszedłem z wojska i dołączyłem do rodzinnego interesu, odezwała się do nas jedna z większych firm, która odbierała od nas niemal całą ilość wyprodukowanych spławików. Taki układ obowiązywał przez kilka lat, od 1997 roku nieco się to zmieniło – 98 proc. naszych produktów trafia do hurtowni, reszta do sklepów wędkarskich. Dzięki współpracy z wieloma takimi podmiotami nasze spławiki można znaleźć niemal w całej Polsce.
- Skąd wzięła się zatem zmiana nazwy na „TiM”?
- Nazwę zmieniliśmy z konieczności pod koniec lat 90., po prostu tak było wygodniej. Powody były czysto prozaiczne. Kiedyś w końcu na spławikach i tego rodzaju produktach nie robiło się nadruków zawierających logo, nazwę firmy i odpowiednią gramaturę. Gdy nadeszły takie czasy okazało się natomiast, że dotychczasowa nazwa jest za długa i np. na małych spławikach niemożliwa do umieszczenia, albo nieczytelna. Podjęliśmy więc decyzję, aby wprowadzić nową i krótszą. Pomysł na nazwę to bardziej osobista kwestia, więc niech pozostanie to naszą tajemnicą.
- Jako długoletni wędkarz na pewno ma Pan spore doświadczenie. Mógłby Pan podzielić się z wędkarzami kilkoma poradami, np. na temat metody spławikowej?
- Powiem szczerze, że pod tym względem moja wiedza niewiele różni się od innych. Mogę za to przybliżyć tajniki produkcji naszych spławików.
- A więc?
- Podstawa jest oczywiście drewno z balsy – klocki o wysokości 58, 70 albo 80 mm i dowolnej szerokości. Tniemy je na odpowiednią długość, a następnie frezujemy na specjalnej maszynie, z której wychodzą gotowe wałki. Każdy z nich jest ważony – fachowo nazywa się to selekcją balsy pod względem twardości. Tak wyselekcjonowaną tnie się wreszcie na odpowiednie długości, następnie wierci się i na specjalnych obrabiarkach wytwarza się korpusy. W wykonane otwory wkleja się odpowiednie antenki i dolniki i wszystko wkłada się w palety do malowania. Po pomalowaniu spławiki są ponownie poddane kontroli jakości. Następnie wlepiane są oczka do spławików przelotowych i stałych - teraz są one gotowe do nadruku. Faktycznie dopiero od tego momentu stają się spławikiem firmy TiM – niektórzy twierdzą, że generalnie spławiki różnią się między sobą jedynie etykietą i jest w tym chyba trochę racji.
- Teraz chciałabym porozmawiać nieco o nowościach Państwa firmy na 2008 rok. Może Pan zaprezentować kilka tych najważniejszych?
- W propozycji na ten rok mamy około 70 nowych pozycji, zarówno waglery z dociążeniem stałym i zmiennym do dalekich wyrzutów, jak i rzeczne, jeziorowe, kanałowe, serię do połowów nocnych itd. Polecam serię nr 154 o cienkim korpusie i antence, która sprawdza się świetnie zwłaszcza przy kapryśnej rybie, pozwala bowiem na finezyjne łowienie, podobnie jak w przypadku zmian poziomu wody i zmiany ciśnienia, które ryba też odczuwa.
Mogę się pochwalić, że specjalizujemy się zwłaszcza w produkcji spławików typowo uklejowych, np. z serii 001 o 3-milimetrowym balsowym korpusie, które naprawdę są rzadkością w Polsce czy serii 004. Obie przeznaczone są do delikatnego łowienia. Jako jedna z nielicznych firm w kraju zarówno do produkcji waglerów z dociążeniem, jak i bez używamy antenek wyłącznie z balsy. Chciałem na koniec dodać, że w tym roku, po raz pierwszy w swojej działalności, „wypuściliśmy” na rynek spławiki w białym kolorze. Czy okażą się skuteczne, dowiemy się niebawem. Po więcej informacji o naszej ofercie zapraszam na stronę www.splawiki.pl .
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama