Witam! W dniu 21.04.2013r. w Białołęce na Kanale Żerańskim odbyły się spławikowe mistrzostwa koła 29 Kobyłka. Piękny, słoneczny poranek zwiastował doskonałą zabawę i rewelacyjne warunki. O godzinie 7:00 zebraliśmy się na miejscu. Po uczczeniu minutą ciszy kolegów, którzy już z nami nie łowią, rozlosowaliśmy miejscówki. Sędzia główny przedstawił kilka istotnych aspektów z regulaminu zawodów i udaliśmy się do rozlosowanych miejsc. Przygotowania stanowisk, sprzętu, zanęt i przynęt zajmuje sporo czasu więc nęcenie rozpoczęło się dopiero o godzinie 9:20. Dziesięć minut później zestawy trafiły do wody. Jako, że nie jestem zwolennikiem "tyczek" w ostatnim czasie wymieniłem swój 7m bacik (Konger Spirado Ultra Pole 700) na niesamowicie lekką i doskonale wywarzoną wędkę Jaxon XT Pro Limited Edition Pole 800, w której żona zdążyła już na drugi dzień po zakupie złamać szczytówkę :) przez co, po małej modyfikacji mam świetną wklejeczkę. Z tym właśnie kijem podjąłem rywalizację z zawodowcami - tu muszę dodać, że były to moje pierwsze spławikowe zawody w których zdecydowałem się wziąć udział. Już po kilku minutach okazało się, że całe zawody odbędą się na małej rybie i koledzy po mojej prawej jak i po lewej stronie przerzucili się na uklejówki i zaczął się koncert. Co kilka sekund do siatek trafiały "niesamowite sztuki" a u mnie jakoś tak za spokojnie. Zacząłem się nawet już trochę niepokoić, ale zaczęły się i u mnie brania. Praktycznie same krąpiki i pojedyncze leszczyki lecz już nie tak małe jak uklejki sąsiadów. Brania zdecydowanie rzadsze, ale ryba grubsza. Trafiła się również płoteczka (niestety w jednej turze jedna i w drugiej również tylko jedna). Po pierwszej dwugodzinnej turze w mojej siateczce chlapało 1390pkt. co już dawało mi miejsce w przedziale 4-6. Podczas ważenia odbyło się drugie losowanie i trzeba było się przenieść. Na szczęście dla mnie ze stanowiska 13 na 14 więc niedaleko. Niektórzy koledzy mieli miej szczęścia i musieli z całym majdanem latać szmat drogi. W przerwie między turami przewidziany był posiłek z grilla. Druga tura niestety była już trudniejsza i ryby było mniej. W łowiska podszedł drapieżnik zwabiony dużą ilością drobnicy. Na haczykach zaczęły się trafiać drobne okonki i o punktowane osobniki było coraz trudniej. Ja z wynikiem 1045pkt. zakończyłem i zająłem zaszczytne 5 miejsce. Zawody zakończyły się kilkanaście minut przed siedemnastą. Pogoda dopisała, choć troszkę chwilami wiało. Nie przeszkodziło, to jednak w świetnej zabawie i emocjonującej rywalizacji. Już niebawem kolejne zawody, tym razem będą to spinningowe mistrzostwa koła, które odbędą się na Zalewnie Zegrzyńskim już 12 maja. Łódź, silnik i echo czekają. Trzeba zrobić przegląd sprzętu i cierpliwie czekać. Organizatorom i kolegom dziękuję za mile spędzony czas i liczę na kolejne fajne imprezy. Połamania kija!
Komentarze