Zachowanie spokoju i ciszy nad wodą, jest podstawowym warunkiem do sukcesu przy łowieniu ryb. Opowiem to na przykładzie, który sam spraktykowałem. Na pobliskim zbiorniku wodnym złowiłem kilka karasi srebrzystych, takich po ok. 15 cm. Na działce mam dużą wannę / taką żeliwną, używaną w latach dawniejszych/, na dno nasypałem trochę żółtego piasku i położyłem kilka cegieł. Ułożyłem w ten sposób, aby ryby mogły się pod nimi schronić. Po wpuszczeniu ryb do wanny, wrzuciłem też kilka małych czerwonych robaczków. Po kilku dniach stwierdziłem, że robaczków nie ma. Wrzuciłem następne, też zniknęły. A więc zjadły je ryby. Ale do rzeczy.
Przychodząc na działkę nigdy nie widziałem karasi. Kilkakrotnie cichutko podchodziłem do wanny, zawsze ryby schowane. Pewnego dnia, cicho na palcach, podszedłem do wanny, zauważyłem lekkie zmącenie na pisaku, a więc ryby były. Usiadłem przy altance, w ten sposób, że schowany byłem za ścianą, a jedynie kątem oka spoglądałem w kierunku wanny. Po około 15-20 minutach zauważyłem wachlowanie ogona jednej ryb. Nieśmiało powoli, rybka zaczęła wypływać spod kamienia. Czas oczekiwania na następne wydłużał się. W tym momencie, lekko nogą stuknąłem w ziemię, ryba natychmiast czmychnęła pod kamień. Trudne to do wyobrażenia, ale ziemia / grunt / przenosi drgania, które słyszą ryby/url>.
Komentarze