Jest czwartek (23 września), godzina ok. 16:00. Coś mnie ruszyło patrząc na ludzi z wędka nad brzegiem Odry. W tym momencie powiedziałem sobie ,, jutro wolny dzień to może z rana na rybki ?"". Nie musiałem się długo zastanawiać i szybko wylądowałem w sklepie wędkarskim, w którym zakupiłem dwa pudełka czerwonych robaków, zanętę na płoć i leszcza. Po dotarciu do domu biorę się za sprawdzenie wędek, po kilku poprawkach wszystko jest ok. Jest godzina 20:00. Wpadam do kuchni żeby ugotować makaron (rurki) aby rano już nic nie robić tylko od razu nad wodę.
Po ugotowaniu, jeszcze przygotowanie całego ekwipunku, szybka kąpiel i do łóżka. Ustawiam budzik na godzinę 5:00 a miejscem, które wybrałem jest Kanał Parnicki w Szczecinie. ... Dry dry dry!!! Zrywam się z łóżka. Szybkie spojrzenie przez okno. Ciemno, mgła i nie pada więc idealna pogoda na rybki. Nad kanałem jestem o godzinie 6:00. Po kilkunastu minutach znalazłem dzisiejsze miejsce na ,, zamoczenia kijów "". Pogoda w ciągu godziny nic się prawie nie zmieniła nadal było ciemno, nie wiało a nad wodą unosiła się mgła. Na początku biorę się za zanętę. Mieszam ze sobą zanętę na płoć i leszcza dodając ugotowany makaron i wodę + dodatek zapachowy. Po przygotowaniu zanęcam i rozkładam wędki.
Po kilku minutach spławiki lądują w wodzie. Nie minęła nawet minuta a tu pierwsze branie i w mojej ręce ląduje płotka 23 cm. Nowy rzut i znowu branie tylko, że na dwóch wędkach jednocześnie :) Zacinam obie w tym samym czasie i kolejne płotki lądują w siatce. Prawie co każdy rzut na brzegu ląduje rybka. Nagle spławik wchodzi pod wodę więc zacinam. Czuję mocny opór na wędce. Myślę ,, to będzie ryba dzisiejszego dnia "". Po chwili na tafli wody ukazuje się piękny leszcz i tu nagle sruuuuu! Poszedł przypon ! Nie przejmując się tym co stało się przed chwilą wędkuję dalej. Po godzinie,półtorej moja siatka już ładnie zapełniona. Około godziny 8:00 pierwsze pudełko robaków się kończy. Nie spodziewałem się takich brań! Po godzinie 10:00 brania słabną ale kolejne rybki i tak lądują w siatce. Jest godzina ok. 13:00.
Chcąc założyć nowego robaka na haczyk dowiaduję się, że w pudełku została sama ziemia a robaka nie ma :) Biorę się za składanie wędek. Po złożeniu zauważam spinna, którego wziąłem w ostatniej chwili. Mówię ,, kilka rzutów i zbieram się do domu "". Pierwszy rzut i lekkie uderzenie ale poza tym nic. Kolejny rzut i szarpnięcie, zacinam. Po holowaniu czuję, że nie będzie to olbrzym. Po chwili na brzegu ląduje szczupak 30 cm :) Kilka następnych rzutów i na brzegu ląduje kolejny ,, olbrzym "", całe 32cm :) Karabiny po zrobieniu zdjęć lądują w wodzie. Składam spinna i biorę się za oglądnięcie, policzenie i zrobienie kilku zdjęć rybkom w siatce.
Po kilku minutach okazuje się, że są 53 sztuki w tym 5 okoni, 3 leszcze, 3 krąpie, reszta płotki a ich łączna waga to 5,9 kg. Po patrzeniu na te rybki zrobiłem się głodny i miałem ochotę na świeżą (może nie patrząc jaka jest Odra :)) rybkę z patelni więc wybrałem 6 sztuk a reszta wylądowała ponownie w wodzie. Był to bardzo udany ,, wypad "" nad wodę. Pod liczbą złowionych ryb był to mój najlepszy. Po wszystkim zebrałem się i wróciłem do domu przyrządzić rybki.
Już w domu powiedziałem, że jeszcze tam wrócę i to nie raz!
Komentarze