Reklama

Sposób na klenia-niejadka

29/06/2009 12:59
Zbliża się pełnia lata. Z tą pora roku kojarzą mi się niegdysiejsze polowania na klenia. Łowiac w niewielkich rzekach wielokrotnie widziałem pobieranie przez tę rybę pokarmu prosto z powierzchni wody. A że woda w takich ciekach z reguły jest niegłęboka i bardzo czysta to i harce ryb widać jak na dłoni. Zassanie konika polnego z powierzchni przez dwukilowego klenia potrafi podnieść poziom adrealiny nie gorzej niż urodziwa panna:)). Przyroda przy tym oszałamia. Temperatura i świergolenie świerszczy oraz zapachy suszącego się siana i zbórz dodają scenerii kojarzącej się jednoznacznie z pełnią lata.

Po takim obserwowaniu - wiadomo - starałem się łowić na koniki polne z powierzchni. Po konikach przyszedł czas na żywe muchy, żuki, stonkę ziemniaczaną, skórkę od chleba... I co? Wyniki były mierne. Ot czasami skusił sie nieduży klonek, czasami płoć (przyznam, że czasem płocie brały naprawdę piękne). Niestety nie były po połowy na miarę moich oczekiwań. Dlaczego?. Otóz presja wędkarska jest już całkiem spora, a klenie po nieudanym zacięciu stają się naprawde bardzo ostrożne. Na nic zdało się zmniejszanie średnicy żyłki, zmniejszanie haczyka na zestawie i inne sposoby tracące zresztą o magię. Nic nie pomagało ubieranie się w mundur, czołganie sie do miejscówki, usadawianie sie 3 metry od rzeki... Owszem klenie interesowały się przynętą, odprowadzały konika z biegiem nurtu i ...nic. Wolno odprowadzały przynętę i powoli opadały na dno. Szlak mnie trafiał. A czary goryczy przelało zdarzenie gdy kleń podpłynał do konika polnego i tylko lekko go tracił pyskiem. Normalnie jaja sobie ze mnie robiły.

I pewnie dałbym sobie z nimi spokój gdyby nie pomysł, który w żartach podsunął mi najlepszy kumpel od wypraw wędkarskich - Marian. Przez końcowy fragment żyłki przeciągałem kilkunastocentymentrowej długości słomkę (żniwa były w pełni) zakładałem konika polnego na maleńki haczyk i taki zestaw puszczałem z nurtem nawet kilkadziesiat metrów. Wygladało to naprawdę naturalnie - konik polny usiłował wejść na słomkę poruszajac przy tym energicznie odnóżami.

I to był strzał w dziesiątkę, brania były częste, ryby pozbywały sie uprzedzeń. Brały klenie, płocie, jazie a jako przyłów trafił się i ładny okoń.

Polecam na pełnię lata. Ja na pewno spróbuję znowu na moim ulubionym łowisku. Na pewno...
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama