Za oknem coraz ładniejsza pogoda, słoneczko coraz bardziej przygrzewa i ociepla nasze procesy myślowe pod czaszką, budzi się ze snu zimowego serce myśliwego, które nakazuje nam zapolować na jakąś ofiarę. Nawet jeśli są to bezkrwawe łowy kiedyś decydowały o życiu albo śmierci danego plemienia ale w dzisiejszych czasach wędkujemy przeważnie dla czystej przyjemności. Zastanawiam się nad problemem który trapi pewną część wędkarzy. Dokładniej chodzi mi o grupę wędkarzy żonatych, dzieciatych na których ciążą obowiązki domowe często gęsto kolidujące z naszymi wyprawami na ryby. Ilu z was zachodziło w głowę jak przechytrzyć wodza naszego domowego plemienia. Chciałbym zaprezentować wam drodzy koledzy i („koleżanki”) kilka sposobów na udane wędkowanie za zgodą domowego urzędu celnego i uzyskanie przepustki nad wodę.
Sposób pierwszy: Kłótnia Jak widać po tytule sposobu jest to bardzo proste. Należy w domu na krótko przed wyprawą wędkarską rozpętać w domu piekło tak żeby szanowna małżonka nie wytrzymała już naszych wrzasków i pokrzykiwań i kazała nam iść w diabły. Wtedy to zabieramy wcześniej przygotowany ekwipunek który leży w garażu i udajemy się nad łowisko. Sposób dla ludzi o mocnych nerwach i dla małżeństw ze stażem powyżej 25 lat, bo jak można spokojnie wędkować jak co dopiero pokłóciliśmy się z naszą ukochaną? MINUSY: Po wyprawie wędkarskiej obowiązkowo musimy udać się do kwiaciarni lub sklepu monopolowo-spożywczego w celu zaopatrzenia w kwiaty, czekoladki i dobre wino. Problem pojawia się wtedy kiedy wędkujemy w niedziele i wszystko jest już pozamykane. RADA: Nie prowokuj pierwszy kłótni, niech to wyjdzie od niej, albo zaopatruj się w asortyment przeprosinowy w tym samym czasie co kupujesz robaki w sklepie wędkarskim.
Sposób drugi: Uświadamianie przed czasem Polega to mianowicie na tym, że informujemy swoją drugą połowę jak najwcześniej się da. Bardzo ważne jest w tym żeby dosyć regularnie przypominać o wyprawie z coraz większym naciskiem kiedy zbliża się data wyjazdu. Wtedy w dniu wędkowania mamy spokojną głowę że żona wiedziała z dużym wyprzedzeniem o naszej ekspedycji i uchodzimy za mężczyzn poukładanych systematycznych którzy wszystko planują nie tylko jeżeli chodzi o łowienie ryb ale i w innych dziedzinach życia domowego. MINUSY: Mimo przypominania ciągłego o wyjeździe zawsze tego dnia jest coś ważniejszego zaplanowane; urodziny Krysi, niedzielny obiad u teściowej, wizyta w spa zaplanowana dużo wcześniej niż twój wyjazd na ryby. Może też być duże zdziwienie małżonki, że o niczym nie wiedziała, ty o niczym jej nie mówiłeś a skoro tak to już ze sobą nie potraficie rozmawiać. RADA: Podczas uświadamiania przed czasem sprawdzajcie czy małżonka was słucha, czy akurat nie leci jej ulubiony serial w telewizji z rodzaju horrorów brazylijskich.
Sposób trzeci: Uległa żona Trzeci ze sposobów tyczy się facetów typu maczo, którzy mają pełną kontrole w domu. Wychodzą kiedy chcą, gdzie chca, wracają kiedy chcą i o której chcą. Ogólnie nie mają żadnych problemów żeby wybrać się na ryby nie informując swojej partnerki o ewentualnym wyjściu. MINUSY: Skoro żona jest tak uległa nam to czy nie ulegnie kominiarzowi albo listonoszowi, który czasami okaże jej trochę serca i przy czyszczeniu komina (wiem zabrzmiało dwuznacznie) albo doręczaniu paczki obdarzy ją uśmiechem lub dobrym słowem. RADA: Naprawdę czasami warto poinformować żonę gdzie się udajemy w razie jakiegoś nieszczęśliwego wypadku (nikomu broń boże tego nie życzę) żeby wiedziała że mieliśmy wrócić 2 godziny temu i jeszcze nas nie ma, no i w jakie miejsce ma jechać ewentualna pomoc.
Sposób czwarty: Na litość Po prostu w ciągu tygodnia przejmujemy część obowiązków domowych. Myjemy naczynia, wynosimy śmieci, w drastycznych przypadkach robimy pranie, myjemy podłogi i gotujemy obiady. Wtedy nasza żona nie będzie miała serca nas puścić na ryby przecież ten chłop tak się cały tydzień ładnie starał. MINUSY: Jak będziemy się za bardzo starać żona nabierze nieufności i zacznie podejrzewać że na pewno coś od niej chcemy. Jeżeli żona przywyknie do takiego stanu rzeczy to w miesiącach zimowych kiedy to nie będziemy wędkować będziemy musieli szorować podłogi na puste konto, a jak przyjdzie wiosna to naszych starań zimowych na pewno nie będzie już pamiętać. RADA: Starać się umiarkowanie w miesiącach letnich żeby nam było lżej zimą. Nie starać się za bardzo bo jak przywyknie to stanie się to dla niej codziennością i będziemy musieli haftować obrusy i upinać firany żeby nasza druga połówka zauważyła nasze starania.
Sposób piąty: Żona wędkarz Idealne trafienie dla mężczyzny czyli żona wędkarz, wspólne wyjazdy na ryby, wspólne opowieści przy kominku przy lampce dobrego wina. Nic lepszego nie może nam się trafić, bo to czasami żona nas namawia na wypad na ryby – generalnie raj na ziemi. MINUSY: Zazwyczaj żona złapie większą rybę od nas mimo, że to my jesteśmy tutaj doświadczonymi łowcami. Często gęsto dzieje się to przy naszych najlepszych kolegach i wtedy nie ma opowiadań przy kominku tylko śmiech (z nas) przy piwku w barze. Gdy najdzie nas ochota na figle z żoną w małżeńskim łożu a żona nam wypali: zapomniałeś rano wstajemy bardzo wcześnie na ryby więc teraz śpij. RADA: Jeżeli chcemy mieć żonę wędkarza należy się orientować i pytać o hobby już na pierwszych randkach bo często po sakramentalnym „tak” jest już za późno.
Sposób szósty: Rozwód Drastyczny sposób i zazwyczaj ostateczność, kiedy inne powyżej przedstawione powody zawodzą. Sięgamy bo naszą ostateczną broń – rozwód. Wtedy to jesteśmy panami swego losu mamy czas na wędkowanie o każdej porze dnia i nocy. W telewizji na okrągło leci Polsat Play i „Taaaka Ryba”. Po prostu cudowny stan rzeczy. MINUSY: Zaglądając do lodówki widzimy tylko piwo i zepsuta marchew, która rzekomo nigdy się nie psuje. W szafie brak Świerzych i pachnących koszul oraz sparowanych skarpetek. No i na dodatek po całym dniu ciężkiej pracy nie można (za przeproszeniem) mordy do nikogo otworzyć. RADA: Jeżeli samotność nas nie przeraża i zdecydowaliśmy się na taki sposób rozwiązania naszych wypraw wędkarskich to musimy sprawdzić czy samochód oraz dom widnieje na nasze nazwisko bo możemy zostać w przysłowiowych skarpetkach i to nie do pary. Jak mawiają starzy wędkarze: Kobieta jest jak huragan przychodzi ciepła i wilgotna, odchodząc zabiera dom i samochód.
Oto kilka z przykładów jak możemy przechytrzyć nasze szanowne małżonki żeby udać się spokojnie na ryby. Osobiście polecam sposób siódmy czyli KOMPROMIS. Starajmy się słuchać naszych żon rozmawiać z nimi i iść czasami na różnego rodzaju kompromisy. Wtedy to i one będą nam szły na różne ustępstwa. Jak mawiają wielcy poeci „Bez nich źle a z nimi jeszcze gorzej”. Jest w tym przysłowiu jakieś wypośrodkowanie tylko każdy z nas z osobna musi je na własną rękę znaleźć.
Komentarze