Środa - 5 maja 2011roku. Plany na ten dzień - obadać nowy staw, który jest dosyć zalany i choć trochę pobawić się z drobnicą. Zbliża się godzina 16 i jestem już na łowisku na którym było 4 wędkarzy i z tego 3 łowiło na spinning a jeden na bata i feedera. Rozwijam sprzęt, wrzucam zestaw do wody i siedzę na ziemi patrząc na spływający z prądem spławik. W międzyczasie można było zauważyć, że w wodzie pływa dosyć dużo drapieżnika który przepływa obok mojej miejscówki. Pierwsza myśl - nie będzie nic brało bo wygoni mi wszystko co się zainteresowało dwoma pinkami. Trudno, przynajmniej jest nowy staw, który się bardzo dobrze zapowiada bo jest dosyć objętościowy i głęboki czyli przeciwieństwo tego na którym najczęściej łowiłem. Po niecałej godzinie jest stanowcze branie - spławik się zanurzył pod wodą więc bez wahania zacinam. Pierwsza ryba jest - płotka 17cm. Zapowiada się dobrze bo "pod topolami" przeważnie było ciężko drapnąć taką sztukę bo przeważnie brały same małe - od 10 do 13 cm. Warto dodać, że nie nęciłem nic, choć miałem zanętę przy sobie. Od ostatniego brania mija jakieś pół godziny i w między czasie pan z stanowiska obok wybiera się do spinningistów z samego końca dosyć ciasnej ścieżki (dzięki zalaniu...). Chwila zastanowienia i widać, że coś od nich chce - kontrola. Zadowolenie przyszło do mnie od razu mimo cienkich brań, bo w końcu jestem już w PZW od 2 kwietnia 2009 roku i jeszcze ani razu mnie nie sprawdzali. Po chwili wędkarz, który z pierwszego wrażenia nie przypominał strażnika, który sprawdza dokumenty przychodzi do mnie. Rejestr i numer legitymacji zobaczył i wpisał do notesu. Życzył spokojnego wędkowania i usiadł znów na swoim miejscu niecałe 8 metrów ode mnie. W międzyczasie wyciągam spławik z wody z myślą, że na pewno podczas kontroli coś wszamało 2 pinki ale jakie było moje zdziwienie gdy 3 metry od brzegu coś uderzyło w mój spławik i połknęło dwie małe czerwone pinki. Szczupak! pierwszy w życiu szczupak, po którego musiałem ostrożnie zejść z lekkiego wzniesienia i podebrać ręką bo podbieraka ani siatki nie noszę. Miarka wykazuje 29 cm. Nowy rekord pobity aż o 7 cm! Teraz to już kompletnie jestem zadowolony i oczywiście robię dwie fotki i wypuszczam szczupaka do wody. Po tej akcji jeszcze złowiłem jedną płotkę podobnych wymiarów co jej koleżanka po czym wracam do domu. Cóż - wypad uznaję za udany mimo 3 złowionych rybek a z tego 2 planowanych - bo nigdy bym się nie spodziewał szczupaka na spławik. To była zapowiedź mojego sezonu, który chyba będzie jak na razie najlepszym z pozostałej dwójki. Pozdrawiam i połamania.
Komentarze