Jako wędkarz zaawansowany, wiekowo i stażem uprawiania tego hobby, chciałbym podzielić się kilkoma radami. Przede wszystkim, podczas wędkowania należy używać delikatnego sprzętu, tzn. żyłka jak najcieńsza. Osobiście do połowu białej ryby używam żyłki 0.10 mm, w wyjątkowych przypadkach 0.12 mm. Zawsze uważałem, że lepiej mieć żyłkę za cienką niż za grubą. Po zacięciu ryby, czynnikami wspomagającymi sprawny hol są: elastyczne-giętkie wędzisko oraz właśnie ta cienka żyłka, bo wiadomo, że czym cieńsza, to bardziej elastyczna i rozciągliwa - przy dobrym gatunku.
Dodatkowo w razie nagłej ucieczki ryby, luźny hamulec kołowrotka odda potrzebną ilość żyłki. Ponadto rybie też należy dać szanse podczas obopólnych zmagań, a w razie zerwania żyłki, to też niewielka strata. Spławik oczywiście też delikatny, zatopiony w 90 %. Przy stosowaniu cienkich żyłek, nie potrzeba ciężkich spławików i obciążeń. Przy wyrzucie lekki zestaw leci daleko i bez plusków osiada na wodzie. Wiadomo, lekki zestaw stawia mały opór rybie podczas brania, a nawet najmniejsze poruszenie przynęty sygnalizuje spławik.
Na koniec pozostaje haczyk, do łowienia płoci i leszczy używam b. małych + ziarnko parzonego pęczaku całkowicie zasłania haczyk. Do połowu na żywca stosuję żyłki najwyżej 0.18 mm i dobrze wyregulowany hamulec, żywczyka zaś zahaczam za pyszczek, pojedynczym hakiem. Jak dotąd używanie cienkich żyłek sprawdza się. Łowiąc na żyłkach 0.10 mm, "ustrzeliłem" już okonie o wadze ponad 1 kg i to spod lodu, gdzie jest mniejsza możliwość kombinacji, wędzisko-kołowrotek. A pozostało tylko zręczne manewrowanie żyłką trzymaną w palcach. Radzę spróbować wędkowania "delikatnego" a na pewno się opłaci. Pozdrawiam
Komentarze