Tym razem trochę wspomnień ! Dzieści lat temu przebywałem bardzo często w urokliwym miejscu tzn na roztoczu . Jeszcze chodząc do podstawówki wujek mieszkający nad pięknymi wodami wyrobisk potorfowych zaszczepił mnie Wędkarstwem . Często zabierał mnie , Witka swojego syna i o 3 ciej rano braliśmy kije leszczynowe na plecy słoiki z robakami do reki - trochę żywności i w drogę. Do torfowisk mieliśmy niecałe pół kilometra , więc byliśmy tam po kilku minutach . Na miejscu najpierw zawsze była lekcja co i jak mamy robić , małych rybek nie zabierać tylko delikatnie wypuszczać. Nie stąpać blisko brzegu bo torfowisko jest miękkie i można wpaść do wody itp itd. Teraz mogliśmy nałożyć na swoje wędki robaki i zacząć wędkowanie. Ja starałem się zawsze zajmować miejsca koło grążeli . Najpierw podchodziły wszędobylskie japońce czasem karasie oraz byczki ( sumiki karłowate ) .Około godż 8 można było się spodziewać nawet okazałych linów około kilograma czy ponad brały bardzo często. Jakie to było piękne WĘDKOWANIE nie to co dzisiaj . Przyroda budząca się po nocy do życia pięknymi trelami przeróżnego ptactwa . Woń ziół na "dzikich " łąkach . piękno kwitnących kwiatów, tego się nie da zapomnieć . Teraz po latach odwiedziłem te miejsca zapamiętane z dzieciństwa i myślałem że trafiłem do innego świata . Tereny zostały zmeliorowane z racji powstałego zagłębia węglowego . Po wyrobiskach nie ma nawet śladu. Wszystko wokoło zarosło krzakami . Tam gdzie były piękne łąki rosną pokrzywy ostrężyny i drzewa samosiejki. Normalnie serce się kraje jak człowiek patrzy na taką degradację środowiska naturalnego. W każdym rowku nawet malutkim pływały dawniej rybki. Dużo żółwi błotnych się spotykało podczas wędkarskich wypadów a teraz to nawet jakiegoś ptaszka trudno wypatrzeć ... Łza się kręci w oku nawet podczas pisania . Pozdrawiam i życzę obcowania z dziką przyroda tylko że takich miejsc coraz mniej !!!!
Komentarze