Wędkarstwo jako sport w oczach większości chyba społeczeństwa jest postrzegany jako jeden z wielu pociągających za sobą duże koszty począwszy od opłat okręgowych skończywszy na sprzęcie i dojazdach do niektórych łowisk. Jak widać dla jednych jest to TYLKO a dla innych AŻ parę groszy do wydania by zabezpieczyć się w to co niezbędne jest dla realizacji ukochanego hobby w zależności od dochodów i gustów.
Jest jednak w śród całego społeczeństwa mała grupa osób a może i nie taka mała, dla których jest to zapewne bez znaczenia czy AŻ czy TYLKO bo nic ich ten sport nie kosztuje poza wyjawieniem sprytu i kilku minut strachu, mają jedynie z tego same zyski. Nie piszę tu o wędkarzach łowiących wielkie okazy i zdobywających same rekordy a co za tym idzie trofea lecz o ludziach bez duszy bez wychowania o lepkich dłoniach, szybkich nogach i niezłym tupecie by co dnia knuć nowe misje i okazje zdobywania lub niszczenia czyjegoś dobra materialnego przez zjawisko jakim jest głęboko pojęta KRADZIEŻ i WANDALIZM.
Jeden z kolegów pisze o zabezpieczeniach w sygnalizatory ruchu by dostrzec szybciej zbliżające się ewentualne zagrożenie inni mają zapewne jeszcze lepsze sposoby na własną ochronę ale każdy z tych sposobów kosztuje nas dodatkowo. Nie wiem czy zapomnieliśmy ale odprowadzamy na chwilę obecną podatki do budżetu państwa by część z nich była rozdysponowana na władze więc myślę że już ponieśliśmy koszty w kierunku bezpieczeństwa.
Jedynym mankamentem jest sam fakt, że często dobrowolnie wybieramy miejscówki połowu trudno dostępne i znane tylko nam - miejscówki "SEKRETY" ale jak się okazuje nie dla złodziei, gdzie ciężko by było nas odnaleźć nawet chcącym zainterweniować władzom w przypadku jakiegokolwiek zagrożenia i wezwania. Czasami wybierając takie miejsca i jadąc na zasiadki w pojedynkę sami możemy zgotować sobie niemiły los i trudno wtedy winić władze że za późno interweniują.
Jeśli już chcemy mieć pretensje do władz to na początku zróbmy sobie rachunek sumienia czy sami dołożyliśmy wszelkich starań by było bezpiecznie i miło.Osobiście byłem świadkiem kilkukrotnego patrolowania brzegów i terenów przyległych do zbiorników, legitymowania znajdujących się tam osób często spożywających alkohol, na których łowię i na których odbywały się często zawody.
Proszę mi wierzyć ale Panowie Policjanci podchodzą niejednokrotnie i zbierają informacje na temat sytuacji na danym zbiorniku z czego podsumowując wyniki mogą zwiększać nawet częstotliwości patroli lub obserwacji. Dowiedziałem się, że mogą również na prośbę wcześniej zgłoszonych imprez sportowych np. naszych zawodów, dbać nad bezpieczeństwem i porządkiem publicznym zgodnie z ich kompetencjami.
Myślę że zjawisko wandalizmu i kradzieży nie kwitnie i występuje tak często dla tego, że nie ma władz tylko dla tego że wymiar sprawiedliwości nakłada zbyt niskie sankcje a konsekwencje są takie jak widać. W dobie tak modnych PRAC SPOŁECZNYCH można by było zadbać o porządki nad akwenami wodnymi oczywiście prowadzone pod nadzorem władz przez niewypłacalnych przestępców lub uchylających się od wymierzonych kar.
Mam nadzieję, że po tym artykule będzie mniej wędkarzy piszących komentarze o przykrych wypadkach a więcej tych którzy cieszyli się bezpieczeństwem w tracie połowu i nieskazitelną czystością terenów ginącej na co dzień przyrody. Pozdrawiam.
Komentarze