Witam, do napisania tego felietonu skłoniły mnie wasze komentarze np. kolegi Tukamil, który dał mi wiele do myślenia swoimi wypowiedziami. Oczywiście zgadzam się wędkarz powinien mieć prawo wyboru zrzeszenia, a zrzeszenie wędkarskie prawo do przetargu na dzierżawienie zbiornika, co powinno wyłonić lepszego gospodarza. Tylko przykład z mojego powiatu, piękny staw, dzierżawiony przez PZW około 40 lat, dobrze zarybiony przekazany stowarzyszeniu (kilkadziesiąt osób). Moje Koło starało się o przedłużenie dzierżawy, i co, zwykłe widzimisię wójta, który zdecydował, kto będzie zarządcą, a w powiecie jest 5 Kół wędkarskich, prawie 2000 tyś wędkarzy, i nie mamy dostępu do tej wody ( miejsca członkowskie limitowane i cena opłat).
Kolega Miru57 napisał w komentarzach „struktura PZW jest tylko namiastką żelbetonowej skorupki, podobnie jak struktury PZPN”, porównał PZW do PZPN obawiam się Miru, że niestety masz racje, pytanie ile jest okręgów, liczyłem 45, a województw 16, czy nie może być i nie wystarczy, jedno województwo jeden okręg. Myślę, że przyszłość PZW jest już przesądzona, jeśli szybko ZG PZW nie wprowadzi reform, zmian i to do głębnych, ale w PZPN nic się nie zmieniło, nawet komisarz nic nie wskórał. Pytam czy zmniejszenie liczby okręgów, coś zmieni, a może rozwiązanie PZW i stworzenie jakiejś nowej struktury, jeśli tak to, kto ma zrobić, czy pacjent (PZW) może się sam wyleczyć i uzdrawiać. Co jest przyczyną absencji na zebraniach sprawozdawczo-wyborczych, dlaczego wędkarze odwracają się od związku, każdy z nas ma swoją odpowiedz na to pytanie, dobrze, że mamy nasz Portal, na którym możemy wymieniać się swoimi poglądami, nie mając nad sobą cenzury?
Jeden z kolegów, który nie chciał się wypowiadać na forum napisał do mnie mail, że powinno się sprywatyzować łowiska, wtedy będzie lepiej dla wszystkich, bo będą lepiej zarządzane, bo tak jest na zachodzie. Ale tam obowiązuje prawie wszędzie zasada „ no kill ” albo złowiona ryba kosztuje, lub opłata na danym łowisku jest nie dla wszystkich do przyjęcia. Czy u nas ma być to samo, aby bariera opłat redukowała wędkarzy, czy ktoś ma się bogacić na naszych wodach? Pod koniec lat 80-tych przyjechał kolega z Niemiec, który łowiąc u nas zachwycał się nieograniczoną możliwością dostępu do łowisk, mówiąc, że u niego tak nie ma, aby co weekend łowić w innej miejscowości, za jedną opłatą.
Napisał w komentarzach kolega Slawomir66 ” Większość z nas narzeka, ale garstka z całej masy członków PZW bierze czynny udział w takich zebraniach, gdzie mają prawo decydować o władzach, imprezach wędkarskich czy całokształcie działalności swojego koła”.Co zrobić by to zmienić, jak zachęcić wędkarzy by wzięli sprawy w swoje ręce? Przytoczę stwierdzanie mojego nieżyjącego kolegi, że 1989r gruba kreska wykastrowała nas polaków, bo przecież gdzieś podział się nasz zapał i zaangażowanie w walce o nasze sprawy. Gdyby wędkarze „ przypilnowali „ swoich spraw, patrząc na ręce działaczom, wymagając od nich wykonywania woli ogółu, a nie tylko dbania o swoje partykularne interesy. A może właśnie, taka sytuacja jest na rękę wielu działaczom, nikt im nie przeszkadza, zawsze są na prawie, nic im zarzucić nie można, bo nie obecni nie mają racji.
Koledzy rozmyślam i wspominam, dawne lata, po prostu tęsknie za nimi, za wolnością wędkowania, naprawdę taniego i możnością dojazdu komunikacją publiczną na łowisko. Jest takie przysłowie, „ kto żyje przeszłością, to nie widzi przyszłości „i ja się z tym stwierdzeniem, utożsamiam.
Pozdrawiam Wiesław Rykalski.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze