Reklama

Styczniowe wędkowanie

25/01/2015 12:17
Tak sie szczęśliwie dla mnie złożyło, że w trakcie mojego styczniowego urlopu dopisuje pogoda i mogę posiedzieć nad wodą. Pierwszy tydzień za mną i chciałem się podzielić spostrzeżeniami. Postanowiłem że jedną z używanych wędek będzie bat a drugą będę dobierał w miarę sytuacji i potrzeb. Bat Mikado 7m uznałem za właściwy.
Łowiska wybrałem 2. Jedno to staw w Boguszycach a drugie to zimowisko barek na Osobowicach we Wrocławiu.
Postanowiłem też że będę łowił na przemian. Raz Boguszyce, następny dzień Osobowice.
W pierwszy dzień już na starcie popełniłem błąd zabierając nie właściwą skrzynkę i tak o to miałem jeden jedyny zestaw na bata o gramaturze 2,5. już po chwili okazało się tak jak przewidywałem zresztą że to będzie zdecydowanie za dużo i sporo brań może umknąć mej uwadze. Postanowiłem jednak powalczyć. Jako drugą wędkę wybrałem feeder na hak dendrobena i do wody. W ciągu 4 godzin udało mi się złowić 4 płotki około 12-15 cm oraz 3 okonki do 10 cm. Na feedera miałem jedno duże branie ale przypon z żyłki 0,12 okazał się za słaby i nie miałem przyjemności zobaczyć co było na haku.
Następny dzień- zimowisko barek. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to ilość wędkujących. Zajęte około 20 stanowisk. Mogło by to świadczyć o tym że coś się tam dzieje , ale jak sie okazało po kilku rozmowach działo się tydzień wcześniej. Zestawy wybrałem identyczne. Tym razem 2,5 grama na bacie było ok ze względu na wiatr i falę. 5 godzin wędkowania i 3 leszczyki 25,28 i 32 cm.
Następnego dnia powrót do Boguszyc. Zaraz po rozłożeniu się kontrola SSR . Miło fachowo i bez problemu. Wiatr dokuczał niesamowicie ale mimo wszystko postanowiłem powalczyć. Zestaw identyczny jak wcześniej ale po 4 godzinach na haku zameldowała się zaledwie jedna płoć.
Kolejny dzień to Osobowice. Tym razem odpuszczam bata. poza feederem używam bolonki ale przeraźliwe zimno oraz brak jakiegokolwiek kontaktu z rybą wygania mnie znad wody po 2 godzinach. Wracam po godz 14 i wtedy udaje mi się złowić na bolonkę leszcza 45 cm.
Kolejny dzień to niedziela , pogoda z pozoru chyba najgorsza. Mróz nie za duży , około jednego stopnia ale prószy śnieg. Melduję się w Boguszycach o 8 rano, na szczęście nie wieje. Wybieram bat z zestawem 0,5 grama oraz feeder.
Zanęcam tak jak wcześniej czarną płocią z aromatem ochotki w proporcjach 1 część zanęty 3 części gliny na wody stojące.
Już po kilku chwilach widać że woda w miejscu nęcenia zaczyna żyć, ale to feeder zaczyna szaleć pierwszy. Na haku miałem białe robaki a przypon tym razem 018. Po zacięciu czuję opór ale nie jestem pewien czy to ryba czy zaczep. Po kilku chwilach jednak wiem że to ryba. Krótki hol , ryba stawia nikły opór , nie spodziewam się więc kolosa a na brzegu melduje się Pan Karp!!! co prawda tylko 39 cm ale to mój pierwszy karp złowiony zimą. Fotka , buziak i do wody.
Po kilkunastu minutach w końcu i ze spławikiem bata coś zaczyna się dziać. Kilka razy mimo brania nie udaje mi się zaciąć ale w końcu mam leszczyka a później płoć. I tak przez 4 godziny udaje mi się złowić jeszcze 11 płoci i 2 leszczyki.
Okazuje się że najgorsza pogoda dla mnie okazała się najlepsza dla ryb.
Od jutra zaczynam kolejny tydzień nad wodą
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama