Reklama

Sum- ryba życia-moja wielka przygoda z sumem.

12/09/2017 00:00

Rok 1995, mam wtedy 17 lat. Przez to że rodzice darzyli mnie zaufaniem , od 15 roku życia mogłem sam jeździć na ryby. Oczywiście jeździliśmy w kilka osób i zostawaliśmy w okresie letnim od piątku do niedzieli .Biwakując w namiotach przy wieczornym ognisku.Jednak zawsze był ktoś z nami pełnoletni. Najczęściej po zaliczonym tygodniu w szkole , w piątek startowałem na rybki ,na Dolna Odrę , wędkowałem na kanale ciepłym. W tamtym okresie jeszcze woda z elektrowni była wypuszczana . Wiec jak przyjemnie było zimą kiedy można było wędkować stojąc w wodzie bez butów. Ale nie o tym, chciałem pisać. Mając już 17 lat , wybraliśmy się z kolega na Dolną. A że był to lipiec , cieplutko zabiwakowaliśmy do niedzieli. Na tym wypadzie byliśmy we dwóch. Wędkowaliśmy obok siebie na stanowiskach. Każdy miał swoje, aby nie podglądać na co kto łowi. Oczywiście prym wiodła gruntówka. Koszyczki z wałków do włosów , zanęty zrobione z produktów zakupionych w sklepie spożywczym.Robaki z działki z gnojownika od zaprzyjaźnionego działkowca. ;) Ten, to czasami nam zszargał nerwów. I tak ,wtedy wyglądało moje łowienie z brzegu. Co innego było jak wędkowałem z tatą z łodzi. Duża wygodna ze spaniem i w ogóle. Pełen wypas na tamte czasy. 

Wiec wędeczki zarzucone. Branka oczywiście były , kilka leszczyków podrostków, jakieś płateczki. I tak , upływał dzień . A że ,można było łowić od świtu do zmroku, to po zakończonym wędkowaniu , jak zawsze ognisko i kiełbaska. Smak jej jeszcze pamiętam do tej pory. Zresztą czego się nie pamięta z beztroskich lat. Następnego dnia rano, zaczynamy dalszy ciąg naszej wędkarskiej wyprawy. I znów branka , leszczyki , płocie. Przypomniało mi się że mam w pokrowcu spining. Szklaną Germinke. Wiec pomyślałem dlaczego nie spróbować szczęścia. Ale się okazało że nie mam , co założyć na drugi koniec. Pytam kolegi , masz może jakieś blachy ? W odpowiedzi słyszę mam , jakieś stare ruskie . No to pożyczę jedną. Spoko bierz ,usłyszałem . Mimo dobrej woli, rywalizacja dalej idzie , wiadomo kto więcej nałapie. Założyłem to rosyjskie dzieło i do roboty. Wykonuję kilka rzutów z tego samego stanowiska gdzie mam zarzucone gruntówki. Kilka prób i nic.. Powtórzyłem tak chyba ze dwa , trzy razy. Wykonuję kolejny rzut , blacha ląduje po drugiej stronie brzegu. Żaden wyczyn , dorzucić na druga stronę. Kanał niezbyt szeroki.

Reklama

 Kilka ruchów korbką kołowrotka i zaczep , myślałem że zaliczyłem kamienie , ale zaczep o dziwo zaczyna murować i płynąc. Zacinam i ciągnę w swoja stronę, z tego wszystkiego zapominam o hamulcu w kręciole , i ciągnę na silę . Po długo, dłuższej chwili widzę łeb , ogromy łeb sumiska. Zaczynam wołać- Seba dawaj podbierak!

 Kolega podszedł jak gdyby nic i stojąc mówi spokojnym żartobliwym głosem - nie rób jaj , masz zaczep. A ja dalej swoje, dawaj podbierak. Musiałem tak nadawać głośno ze zbiegło się dwóch wędkarzy. W tedy i kolega przejrzał na oczy i nie było mu do śmiechu jak ujrzał olbrzyma 2 metry od brzegu. Jeden z wędkarzy , którzy dobiegli z podbierakiem do wody , ale po co  , jak i tak nie wejdzie. Drugi z hakiem próbuje go wsadzić pod skrzela , a tu nagle bandzior robi zwrot i żyłka strzela.

Reklama

 Odpłynął sobie. Ja z nerwów rzucam wędką , pech chciał że trafiam w drzewo dolnikiem i w wędce zostaje sama stopka od kołowrotka. Jednocześnie się obracam i wypalam sierpa koledze prosto w zęby. Ząb poleciał. Po chwili doszedłem do siebie , i przeprosiłem . Na szczęście ząb się złamał troszkę. Jest w tym i moja wina ,gdybym regulował hamulec ,a nie na siłę próbował to może bym go miał. Była to z pewnością ryba życia , nie będę mówił , ile miała bo nie chcę się zagalopować , ale wąsaty był naprawdę duży.

 Z kolega nadal jeździliśmy na ryby. Jakoś się rozeszło po kościach. A, to wszystko było spowodowane przypływem adrenaliny. Pisząc to i cofając się pamięcią nawet teraz ,po tylu latach ,nogi mi się zatrzęsły. I to , by było na tyle. Nasze wody jeszcze nie raz nas zaskoczą. Pozdrawiam wszystkich po kiju. 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama