10 sierpnia jedziemy nad zalew zegrzyński z ojcem trochę połowić. Nasz cel to cokolwiek co by się dało zachaczyc na spinning. Ostatnie wypady to koszmar każdego wędkarza pustka nie ma ryb. Tym razem miało być inaczej to był ten wypad kiedy przełamuje się złą passę. I o dziwo na początek jeszcze na zalewie melduje się szczupaczek 53 cm szcześcia wracają szybko do wody . Wtedy podejmujemy decyzje o szukaniu sandaczy w ujściu bugu ,i to była naprawde dobra decyzja !!
Tak wyglądał power jig parę chwil po rzucie. Na 6 cm seledynową gume połasił się sum i to nie jakis mały cwaniak jakich jest tam sporo. Tutaj działy się rzeczy zadziwiające 25 metrowe odjazdy itp. Po 40 minutach dopiero dał się wyciągnąć z dna i po pierwszych obserwacjach wyglądał na jakieś 160 cm, potem już poszło jak po maśle następne 40 minut walki i sum ląduje na brzegu. Niebyliśmy przygotowani na taką rybę więc jak widac nieobyło się beż szmatki zamałego podbieraka i wchodzenia do wody.
A tu na zdjęciu ja z ojcem i kibice których zebrało się kilku w czasie cholu. Przy okazji dziękujemy im bardzo za pomoc bo bez nich pewnie którać z łodzi zasówających ślizgiem koło nas pozbawiła by nas tej ryby dzięki 4 łodziom które pływały w kolo nas i asekurowały udało się wyciągnąć tego kolosa. A teraz kilka faktów ryba mierzyła 182 cm i musiała ważyć około 50 kilo ( była strasznie napasiona) wedeczka spisała się na medal jak widac power jigiem nietrzeba łowić tylko sandaczy.
Ryba po tych fotach i mierzeniu wróciła do wody c&r !! wszystkim doradzam takie sportowe wędkarstwo.
Komentarze