Reklama

Sumy z Ebro - hiszpańskie Eldorado

14/11/2009 11:47
Wydawałoby się, że listopad jest miesiącem pod względem wędkarskim najmniej interesującym i wszystko to prawda, ale nie do końca. Na krajowym podwórku możemy uganiać się w tym czasie za szczupakami, sandaczami, okoniami, głowacicą, lipieniami i miętusem. Jest to okres najlepszych połowów właśnie tych ryb. Jeżeli chodzi o inne możliwości, to pozostają nam do wyboru przygody na łowiskach zagranicznych. W tym temacie istnieje niezmiernie bogata oferta wyjazdów wędkarskich.

Ekipa TAAAKIEJ RYBY namówiona przez Piotra Motykę i Macieja Rogowieckiego z wędkarskiego biura podróży Eventur Fishing, zdecydowała się na listopadowy wyjazd do Hiszpanii na naprawdę olbrzymie ryby. Wędkowaliśmy przez cztery dni i to z jakimi efektami... Trzy pierwsze pięciogodzinne tury przeznaczyliśmy na łowienie poważnych sumów. Korzystając z pomocy profesjonalnego przewodnika Irlandczyka Edda, poznaliśmy wszelkie sekrety związane z przygotowaniem odpowiedniego sprzętu, zanęt i przynęt, oraz wyboru łowiska i technik połowu. Złowiliśmy w tym czasie siedem pokaźnych sumów - 30 kg, 44 kg, 55 kg, 56 kg, 65 kg, 72 kg, 82 kg i największy długości 235 cm 86 kg.

Ryby te sprawiły nam niesamowitą frajdę zwłaszcza, że każdy hol był pracą zespołową, zaczynając od zacięcia, poprzez przekazywanie sobie wędki, po wyciągnięcie wyholowanej ryby na brzeg. Następnie wycieńczeni z wysiłku dokonywaliśmy ważenia i mierzenia złowionego okazu, po czym następowała sesja zdjęciowa (fotograficzna) i uroczyste wypuszczenie ryby z powrotem do rzeki. Holowaniem sumów zajmowali się Henryk Szilistowski, Piotr Motyka, Maciej Rogowiecki i ja (Jerzy Biedrzycki). Najczęściej ryby z wody na brzeg wyciągali Maciej Rogowiecki wraz z przewodnikiem Eddem. Całość od zacięcia do wypuszczenia złowionej ryby skrupulatnie filmował operator Bogdan Włodarski, dzięki czemu telewidzowie TAAAKIEJ RYBY przeżyją najpóźniej w wiosennej polsatowskiej ramówce prawdziwą ucztę. W czwarty dzień, podzieleni na dwie wędkarskie ekipy, spinningowaliśmy z łodzi na zbiorniku zaporowym Caspe.

Złowiliśmy w tym czasie kilkadziesiąt sandaczy i sporo kilkukilogramowych sumów. Podsumowując wyprawę, nie sposób nie podzielić się z wędkarzami kolejnymi doświadczeniami wędkarskimi zdobytymi na tym wyjeździe. Pierwsza refleksja dotyczy samej wyprawy, która była zorganizowana wzorowo przez ludzi znających się na rzeczy, przez prawdziwych profesjonalistów w tym fachu (Eventur Fishing). Jeżeli chcemy w przyszłości przeżyć niesamowite emocje z ogromnymi rybami, zawsze korzystajmy ze sprawdzonych i znających się na turystyce wędkarskiej biur. Korzystajmy też przy tej okazji z usług profesjonalnych przewodników.

Kolejna refleksja dotyczy łowiska i kultury związanej z obchodzeniem się ze złowionymi rybami. Szacuje się, że w rzece Ebro występuje ponad pięć milionów osobników sumów, w tym sztuki przekraczające znacznie 100 kg wagi. Pływają tam ogromne karpie pełnołuskie, często osiągające wagę ponad 30 kg, oraz bassy i pokaźne sandacze. Na rzece Ebro złowione sumy i karpie z namaszczeniem się wypuszcza, wracają z powrotem do rzeki. Dzięki dobrze rozwiniętej turystyce wędkarskiej miasteczko Mequinenza funkcjonuje przez okrągły rok i żyje wyłącznie z wędkarzy. U nas w kraju zazwyczaj w regionach z możliwościami turystycznymi narzeka się na bezrobocie i brak perspektyw na lepsze czasy. Nadal słyszymy o bekarnie szerzącym się kłusownictwie, zastawionych sieciach i prądolubnych kłusolach, oraz co najbardziej niepokojące o nieetycznych wędkarzach. Wróćmy do wspomnień i przeżyć związanych z hiszpańskimi łowiskami – wszystko będzie można już wkrótce obejrzeć w telewizji Polsat Play oraz w Polsat 2.
Serdecznie zapraszam – Jerzy Biedrzycki.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama