Koło Jarocin – Miasto było organizatorem zawodów wędkarskich, spławikowych z okazji 130 – lecia Wędkarstwa Polskiego. Zawody zostały rozegrane na zalewie w m. Roszków, około 5 kilometrów od Jarocina. Zawody te są rozpoczynającymi sezon wędkarski w Kole PZW Jarocin – Miasto i są zaliczane do klasyfikacji Wędkarz Roku 2009. Jak co roku wystartowałem w tych zawodach licząc na kolejny udany występ. Regulamin zawodów ustalony przez organizatorów na tym zbiorniku mówi wyraźnie że wędkujemy jedną wędką z kołowrotkiem, długość wędziska to siedem metrów. Zanęta to pięć litrów w stanie namoczonym razem z robactwem – moim zdaniem najważniejszy punkt tych zawodów. Organizatorzy wychodzą z założenia że nadmierna ilość zanęty spowoduje zakwaszanie się wody co ma swoje logiczne uzasadnienie gdyż wielu wędkarzy używa w swoich zanętach chleba który takim procesom ulega. Ta ustalona ilość zanęty wystarcza w zupełności gdyż populacja drobnego krąpia, leszczyka oraz płoci występująca w tym zbiorniku nie pozwala wędkarzowi na zaznanie uczucia nudy podczas wędkowania. Wracając jednak do mojego w tych zawodach udziału, otóż zastosowałem sposób wędkowania opisany już prze zemnie w jednym ze swoich wpisów tz. bolonkę ze skróconym zestawem oraz sposobem holowania ryby. Zanęta to opracowana przez moją skromną osobę, poprzez kilka lat doświadczeń, mieszanka kilku zanęt + robactwo zanętowe i haczykowe które stanowiła pinka, dokładnie wykąpana w wodzie z dodatkiem płynu do naczyń, wysuszona i przełożona do pudełek z zapachem. Tak dorobione robactwo postało dwa dni a podczas zawodów spełniło w 100% wyznaczoną rolę. W tym miejscu się pochwalę, kolejne otwarcie sezonu w Jarocinie należało do mnie. Wygrałem tą trzy godzinną batalię i stanąłem na pudle, na jego najwyższym miejscu. Ryby miałem w łowisku przez całe trzy godziny, w przeważającej ilości krąpie z niedużym dodatkiem płoci. Tegoroczne zmagania nie dały żadnego bonusu w postaci większej ryby, choć na treningach się zdarzały. Dodatkową satysfakcją tych zawodów było dla mnie zwycięstwo w kategorii młodzieży mojej podopiecznej Pauliny Maćkowiak, zawodniczki naszego Klubu JAR – FISH której jestem obecnie trenerem. Myślę że Paulina w niedługim czasie dołączy do grona bardzo dobrych wędkarzy spławikowych w Jarocinie oraz Okręgu kaliskim. Zaraz za Pauliną na pudle stanął Jacek Śliwa również klubowicz. Wynik jaki uzyskałem w tych zawodach to 9440 pkt. a w osiągnięciu lepszego wyniku przeszkodził mi bardzo silny wiatr.
Komentarze