Reklama

Sytuacja nad wodą, która mnie zszokowała

01/12/2011 21:22
Witam, nazywam się Tomek i opowiem Wam o pewnym pięknym miejscu…
Tak, jak już wspomniałem nazywam się Tomek i mam 20 lat z wędkarstwem związany jestem od lipca tego roku. Są to moje początki, ale wędkarstwo mnie tak zafascynowało, że nie wyobrażam sobie, że mógłbym odstawić swój kij 
Pewnego dnia kolega (wędkarz) powiedział ze zna fajne miejsce, gdzie możemy wybrać się na ryby , po krótkiej rozmowie umówiliśmy się na wspólne wędkowanie właśnie w tym miejscu, o którym mówił. Następnego dnia wstałem rano, zapakowałem cały sprzęt do auta
i pojechałem w stronę miejsca w którym się umówiliśmy. Gdy dojechałem na miejsce, musiałem poczekać na kolegę, bo sam nie wiedziałem, gdzie mam jechać . Po chwili nadjechał a ja pojechałem za nim. Jechaliśmy droga asfaltową, nagle kolega włączył kierunkowskaz i zjechał na polną drogę. Dookoła były same chaszcze. Po przejechaniu pewnego odcinka drogi, kolega zaparkował auto na polanie, więc zaparkowałem obok niego
i wysiadłem z auta. Zapytałem go : I gdzie masz te ryby ? On odpowiedział mi, że dalej autem nie dojedziemy i musimy iść na nogach. Wyciągnąłem cały sprzęt z auta i podążyłem za nim. Szliśmy polną dróżką, wokół były tylko jakieś krzaki, nic więcej. Nagle po lewej stronie zauważyłem stary, do polowy wyschnięty staw i zapytałem go czy to tutaj, ale on powiedział, że to jeszcze nie to. Uszliśmy kawałek a moim oczom ukazało się coś pięknego… Wśród pól, krzaków, chaszczy, ujrzałem piękny staw… Okazało się, że jest to dziki staw.
Od tafli wody odbijały się promienie słońca, to było coś niesamowitego. W tym dniu złowiłem tam dwa malutkie okonie nic więcej. Zaczęło się robić ciemno, więc pozbieraliśmy się i udaliśmy się w stronę domu. Od tamtej pory jeżdżę tam prawie codziennie.
Pewnego dnia obudziłem się rano i zobaczyłem za oknem piękne niebieskie niebo, postanowiłem, że wybiorę się właśnie na ten dziki staw. Zapakowałem sprzęt do auta
i pojechałem. Po ok. 25 minutach byłem na miejscu. Wysiadłem z auta, wyciągnąłem sprzęt
i udałem się w stronę stawu. Dotarłem do stawu, rozbiłem się na brzegu i przygotowałem wędki. Zarzuciłem 2 wędki, jedną na spławik, drugą na grunt. Usiadłem wygodnie
i czekałem na branie. Był piękny słoneczny dzień a to miejsce było po prostu cudowne. Nagle widzę, że „coś” skubie przy spławiku, a za moment spławik w dół, a ja zacinam, wyciągam i okazuje się ze to mały okoń, odczepiłem go i wrzuciłem do wody. Zarzuciłem ponownie. Miałem jeszcze kilka takich brań później przez małe okonie. Siedzę na brzegu palę papierosa i widzę, że coś „dziubie” na spławik, ale przestało. Wziąłem wędkę do reki a tutaj cisza. Już miałem ją odkładać, a tu nagle spławik poszedł w dół, więc zaciąłem i zacząłem ściągać żyłkę. Po chwili wyciągnąłem z wody swojego rekordowego okonia, po zmierzeniu miał 35cm . Jak dotychczas to mój rekord. Wyciągnąłem mu haczyk i popłynął dalej rosnąc. Założyłem robaka i zarzuciłem. Widzę, że po drugiej stronie stawu ktoś idzie .Okazało się,
że to inni wędkarze przyjechali na ryby. Rozbili się na drugim brzegu, naprzeciwko mnie
i zaczęli łowić na tak zwanego żywca. Jeden z nich rzucał na spinning. Po jakimś czasie usłyszałem, jak wędkarz od spinningu mówi, że coś ma. Po krótkiej chwili wyciągnął z wody małego szczupaka, mógł mieć jakieś 30-40 cm. W tym memencie ja znów mam branie i… kolejny okoń, odhaczyłem go wrócił do wody, po czym kolejny raz zarzuciłem nowego robaka na haczyku. Nagle usłyszałem szelest foliowej reklamówki. Okazało się, że wędkarze naprzeciwko mnie odhaczyli tego szczupaczka i wrzucili go do worka. Szczupak zaczął podskakiwacz w tym worku na brzegu i jeden z „wędkarzy” mówi do drugiego: „weź mu za*** to się uspokoi”. On wziął tego szczupaka i uderzył nim (głowa) o ziemie. Wtedy ja pozbierałem swój sprzęt i pojechałem do domu. Było mi przykro przez to, co zobaczyłem. Nie chodzi mi o samo zabijanie ryb, tylko o to, ze jest cos takiego jak wymiar ochronny itp. Byłem tam później wiele razy na rybkach, z podobna sytuacja spotkałem się tam jeszcze wiele razy. Łowisko. które opisałem jest cudownym dzikim miejscem, jest po prostu wspaniałe, naprawdę można tam odpocząć, zrelaksować się. Ale niestety jeszcze jakiś czas
i ludzie tacy jak tamci zniszczą to miejsce. Ludzie, którzy postępują tak samo nie maja prawa nazywać się wędkarzami!! To są zwykli kłusownicy! Postanowiłem to napisać po to, żeby uświadomić osobom, które robią tak samo jak tamci, jak wielką krzywdę wyrządzają środowisku, rybom i sobie samym. Przecież, jeśli każdy z nich uznawałby coś takiego, jak wymiar ochronny, byłoby tam dużo pięknych ryb, a tymczasem liczba ryb zmniejsza się, bo ludzie, którzy jada tam wędkować, wszystko co złowią zabijają i nie zwracają uwagi czy ta ryba ma 80 czy 20cm. Każdy z nas powinien dbać o tego typu łowiska a nie je niszczyć! Chciałbym, żeby każdy kto postępuje tak jak osoby opisane prze zemnie w moim opowiadaniu, .po przeczytaniu tego zmienili się, zastanowili się nad swoimi czynami oraz aby uświadomili sobie co robią i jaką krzywdę wyrządzają samym sobie!
Na wędkuje.pl wiele ludzi dodaje zdjęcia z małymi szczupakami.. zdjęcia są robione w domu bo widać, więc nie ciężko się domyślić ze te szczupaki są zabijane. Ostatnio widziałem blog pewnego pana z jego wyprawy na ryby. Na zdjęciach było można zobaczyć ok. 7 sztuk szczupaka… wiecie co myśleć o tym. Niech każdy na swój sposób chroni w jakimś stopniu tak piękną rybę, jaką jest szczupak. I nie pozwólmy, żeby za kilka kilkanaście lat zabrakło tej ryby w naszych akwenach.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama