Kilka dni temu łowiłem na "brysiu"wieczorem nadleciala para łabędzi niestety samiczka wlokła za sobą pare metrów żyłki . ktoś zadzwonił i powiadomił o tym fakcie.niestety odzewu nie było.byłem tam następnego dnia i ptak nadal pływał z żyłką ,więc zadzwonilem na nr.112 i powiadomiłem o tym fakcie, oficer obiecał że coś ztym zrobi.po jakiejś godzinie podjechała straż miejska by zobaczyć co i jak i odjechali .za jakiś czas przyjechali strażacy - mieli ze sobą nawet łódke ale nic nie zdziałali (ptak był zdecydowanie szybszy) ale obiecali że coś z tym zrobią...okazało sie że powiadomili wreterynarza który następnego dnia odłowił biedaka i uwolnił go od kotwiczki (prawdopodobnie wziął komuś na żywca na innym zbiorniku) byłem tam dziś na chwilke po robocie i widzialem szczęsliwą juz parke w dobrej kondycji (niestety fotka z daleka)...postanowiłem to opisać bo takie sytuacje się zdarzają i raczej nie liczyłem na reakcje jakichkolwiek służb a jednak zdziwiłem się pozytywnie tym samym chciałbym podziękować wszystkim tym ludziom którzy w tę akcje się zaangażowali
Komentarze