Ponieważ dopiero uruchomiłem bloga na wędkuje.pl to pragnę po kolei dodać opisy moich rekordów życiowych. Postaram się zachować chronologiczną kolejność wydarzeń. Zaczynam od rekordowego szczupaka;-). W piątek 22 października 2010 r jakby mniej wiało i było pochmurno a to dobrze na ryby wróżyło:-). Po pracy i po zjedzeniu obiadu, czyli o godzinie 15tej z domu wyjechałem nad Zalew Koronowski (4 km od mojego rodzinnego Serocka Pomorskiego). Zabrałem nowo kupiony silnik spalinowy i jazda na łódkę. Wypłynąłem z miejscowości wypoczynkowej Kręgiel na szerokie rozlewisko na tym Zalewie i żadnej łódki nie było, taka zła pogoda była ostatnio że nikomu już się nie chciało na ryby wyjechać...Trochę popływałem po środku wody, ale bez echosondy to nie znałem głębokości wody. To popłynąłem w domniemane miejsce na sandacza po drugiej stronie, ale na brzegu załadowywali łódkę na auto i robili taki hałas, że dałem sobie spokój i popłynąłem dalej w stronę Wymysłowa. W miejsce gdzie z 10 dni temu mi szczupak zawinął się przy łódce i tylko widziałem końcówkę ogona czyli płetwę. Jaka ogromna była... No to podpływam na silniku i przynęta sobie płynie przy dnie w trollingu (wobler zarzucony a łódka ciągnie te przynętę). I dopływam do tego miejsca i od razu mam zaczep! Zły jak diabli jestem bo za chwile miałoby być to miejsce z tym sporym szczupakiem. Wyłączam silnik bo mi ten zaczep jeszcze wędkę porwie z łódki. Zaczynam zwijać i wiatr mnie ściąga też na środek zalewu od trzcin. Ale zaczep mi się daje chyba ściągać w stronę łodzi... myślę, że może jakąś belka ciągnę. Zwijam dalej ale widzę , że ta belka odpływa ode mnie w bok w stronę trzcin... bóbr czy co mi siedzi na tej wędce, żartuję sobie w myślach;-)... ale ciężko się daje ściągać i żadnych pulsowań typu, że to ryba...w końcu pod powierzchnie podholowuję i widzę ogromnego szczupaka...większy niż miesiąc temu u kuzyna , którego podbierałem i miał 76cm! Ten jest większy i zaczyna szarpać się i w dół pod łódkę. Dobrze, że wiatr mnie na głęboką wodę ściągnął to ryba nie miała w co się zaplątać, bo było głęboko do dna... spoglądam na mój podbierak, a raczej podbieraczek, którym nie trafiam pod rybę a ona daje nura w dół wody. Podciągam znów rybę i naprowadzam na ten podbierak i jakoś nim zagarniam centralnie, że cała mi wpada do środka siatki. Nie daje rady go unieść za rączkę to chwytam za obręcz i do łódki. W niej skacze i wyplątuje się z podbieraka i uwalnia z woblerka typu okoń firmy salmo z Olsztyna. Typ woblera salmo persch 8cm. Było to około godziny 16.40. Dzwonię do kuzyna ale ma zajęty telefon, dzwonie do Marzeny (Marzena68) a ta chociaż odbiera i słucha mojej radosnej nowiny. Czuję się dumny, że wśród moich znajomych mam największego szczupaka 91cm!!! Kuzyn Darek to mówi wprost, że to eldorado ten Zalew Koronowski... Nie podzielałem tego zdania. Bo zacząłem łowić od 2010 wiosną i kicha. Ale gdy kupiłem sobie łódkę to od jesieni też skutecznie zacząłem łowić na tym Zalewie. Wracając do tego szczupaka to w domu mierze dokładnie i ważę. Ma 5,70 kg i 91 cm!!! Mój rekord szczupaka z 1988 z jeziora Święte w Serocku (75cm i 3.08 kg) zostaje wreszcie poprawiony!!!! I to była na ten moment moja największa ryba w życiu. Nie licząc dorsza z Bałtyku , który miał coś powyżej 5kg. Podsumowując to tego szczupaka wypuściłem. Co mi po takim starym mięsie. I nie miałbym sumienia zabijać taaaaakiej ryby. Zawsze mi było żal dużych ryb. Wolno rosną a cieszyć się jej śmiercią przez kilka posiłków...to nie warto. Ten szczupak był bardzo gruby...Widać , że przy trzcinach a raczej tatarakach, to się tam dobrze odżywiał:-). Moja znajoma i zapalona w łowieniu ryb specjalnie przyjechała z Żuław do mnie, aby uczestniczyć w wypuszczeniu tej okazałej ryby. Przez 3 dni trzymałem w swoim stawie w żaku tego szczupaka i nie wiedziałem na początku co z nim zrobić. Na pewno nie zabić. I wkręciłem kolczyk w płetwę grzbietową (taki co młodzież wkłada w brwi, ucho) aby jak ktoś złowi tę rybę to wiedział, że była już złowiona i wypuszczona do wody z powrotem. I aby tak samo zrobił i wypuścił. Z Marzeną zawieźliśmy dokładnie w to samo miejsce na Zalewie. Na pewno rybę to podmęczyło, ale została jej zwrócona wolność. Kilka zdjęć dokumentujących wypuszczenia tego szczupaka i znalazł się w wodzie w której go złowiłem 3 dni przedtem. Mam nadzieję, że rybacy go nie dostali w swoje sieci. To była moja największa ryba w życiu w 2010 roku:-)
Komentarze