Reklama

Szczupak na zachętę

28/08/2010 20:04
Do niedawna jeszcze podczas wypraw wędkarskich, czy też kilkugodzinnych wypadów nad miejscową rzekę , ograniczałem się do w miarę opanowanych prze ze mnie technik połowu, mianowicie spławik oraz wędkarstwo gruntowe. Przyznaję że to drugie przynosiło mi najwięcej satysfakcji oraz ogromnych wrażeń nad wodą. Była to dla mnie ulubiona metoda, tym bardziej że łowiąc młodszym bratem Federa czyli Pikerem, walka nawet z małym okoniem była niesamowita i pełna napięcia - bo takie są uroki drgającej szczytówki.

Spotykając się ze znajomymi wędkarzami, rozmawialiśmy o złowionych przez nas w ostatnim czasie rybach, oraz o spędzonym czasie na łonie natury z kijem na wyposażeniu. Jako wędkarz z krótkim stażem i małym doświadczeniem nie grałem pierwszych skrzypiec jeśli chodzi o wychwalanie się większymi okazami , czy też ilością złowionych ryb. Więcej po prostu słuchałem i starałem się zdobyć jak najwięcej informacji na przyszłość. Ów koledzy dużo rozmawiali o spiningu który, dotychczas był mi zupełnie obcy. Wychodziłem z założenia że jestem dość zadowolony i usatysfakcjonowany z "mojego" gruntu i raczej przy nim pozostanę. Do końca nie wiem czy bałem się spróbować czegoś innego czy po prostu nie zachęcało mnie to ponieważ tego nie znałem. Oczywiście wiedziałem na czym to polega tyle że nie rozróżniałem przynęt sztucznych, co więcej najzwyczajniej w świecie nigdy tego nie próbowałem.

Od dłuższego czasu myślałem co raz więcej o szczupaku, którego nigdy jeszcze nie złapałem mimo że są różne metody na tą wspaniałą rybę z gruntu min. na żywca , jednak nie miałem jeszcze szczęścia żeby zaciąć szczupłego. Jeden z kolegów po kiju , zagorzały zwolennik spiningu powiedział do mnie :
"....Grzechu weź spining , przejdź się u siebie po główkach, to taki dziki odcinek Odry że na pewno coś ci wskoczy na kij..." , zaśmiałem się odpowiadając pytaniem : czemu nie ?

Kilka dni później będąc w sklepie wędkarskim zaopatrzyłem się w wolframowe przypony, kilku twisterów, ripperów oraz w niezbędne do nich uzbrojenie. Z tego tytułu że nie posiadam typowego wędziska do spiningu a z kasą jak to z kasą bywa raz jest raz jej nie ma , skazany byłem na swojego wiernego pikera , założyłem mu więc najtwardszą szczytówkę. Problem był jednak jeszcze inny....żyłka. Jeden z kołowrotków ostatnio mi się rozsypał i został mi tylko jeden ....ten na grunt i żeby było zabawniej z nawiniętą żyłką 0,18 mm. Ale skoro miałem tylko spróbować tego spiningu, nie zniechęcał mnie ten fakt, po prostu liczyłem się z tym że jak uderzy coś większego to lipa oraz że będzie po zestawie i tyle zobaczę swoją rybę.

W końcu czas się zlitował i przyszła oczekiwana prze ze mnie sobota. By nie marnować dnia wstałem o 4.30 i po wczesnym śniadaniu i kawce godzinę później już byłem na moim łowisku. Rozłożyłem wędkę i na pierwszy ogień poszedł biały twister nie wielkich rozmiarów ok 5cm.
Rzucam tuż przy prądzie rzeki. Czekam aż opadnie - delikatnie zwijam i prowadzę - ponownie opad i podciągam itd. Zmieniam miejsca rzutów kierując się głębiej między ostrogi. Nic . Żadnego skubnięcia, ataku , nic. Poszedłem w stronę trzcin przy brzegu ...rzut... opad...zwijam i nagle BACH !!!
....zahaczyłem ...po przynęcie.
Słyszałem że okonie i szczupaki żerują przy trzcinach w zaroślach itp więc w takich miejscach próbuje swoich sił. Po pewnym czasie straciłem rachubę w liczeniu zerwanych zestawów...7...8 ..może 9 sztuk z zerowym wynikiem . Wojna jest ofiary muszą być , jak to się mówi. Mam tylko nadzieję że matka natura wybaczy mi to zaścielanie dna rzeki mieszankami silikonów ,ołowiu , stali i wszystkim innym co zostało pod wodą.

Było już grubo po 9 - tej godzinie. Nie poddając się zakładam kolejną gumę, niestety już jedną z ostatnich....trochę przerzedził mi się mój skromny arsenał na drapieżnika. Tym razem był to biały ripper z różowym grzbietem. Zacząłem wracać powoli wzdłuż brzegiem rzeki. Mimo że większość przynęt po haczyłem gdzieś po krzakach i konarach zwalonych drzew, dalej rzucałem w takie miejsca. Kusiły mnie trudno dostępne odcinki brzegu na których raczej nikt nie staje, oraz fragmenty rzeki gdzie trudno jest podać przynętę ...więc pchałem się w takie pułapki.

Kolejny rzut wzdłuż brzegu...delikatnie i płynnie po lekkim opadzie staram się zwijać ...ponownie pozwalam jej opaść i kiedy już mam ją prawię po nogami rozlega się ogromny hałas rozdzierającej tafli wody, coś łapie mojego rippera i zabiera go pod lustro wody w stronę dna rzeki.
Zacinam więc ale atak na przynętę okazał się tak mocny ze juz to było formalnością a właściwie było zbędne ponieważ ofiara dobrze trzymała się haka. W tym właśnie momencie przed moimi oczami w wyobraźni miałem cyfrę 0,18 czyli grubość a właściwie "chudość" mojej nieszczęsnej żyłki.
Zaczynam holować rybę ,a że była tuż przy brzegu zadanie nie było trudne i unikając zerwania żyłki udało się wytargać zdobycz na ląd.
Patrzę więc na tą rybę z moim ripperem w pysku pełen zachwytu i zadowolenia. U moich stóp oto leży sobie szanowny pan szczupak, złapany przez laika wędkarstwa, amatora spiningu. Szybko więc za telefon aby uwiecznić drapieżnika który już chwile później wrócił między swoje dzikie zarośla tej pięknej rzeki. Wykorzystując jeszcze moment spokoju szybko zmierzyłem zaskoczonego całym zajściem pana szczupaka. Mierzył 58 cm ile ważył, - nie wiem ....przeglądając galerie szczupaka na portalu mogę tylko wywnioskować że osobniki tego mnw. wzrostu a raczej rozmiaru mają w granicach 1,50 - 2,5 kg. Może to nie był duży kaczor , ale mój pierwszy szczupak. Nie spodziewałem się takiego wyniku już w pierwszy dzień spiningowania ... może przypadek z domieszką szczęścia nie wiem - nie ważne liczył się efekt.
Na drugi dzień ponownie poszedłem po rzucać, rezultatem było kilka okonków na gumkę.

Spining o którym mowa wciągną mnie jak narkotyk , pochłoną wręcz a ten szczupak....poszerzył moje horyzonty w metodach połowu ryb i rozpoczął nowy rozdział w moich wędkarskich przygodach.

Przepraszam za nie najlepszą jakość zdjęć wykonanych telefonem.

Pozdrawiam wszystkich czytelników.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama