Szczupaki moja pasja! Od kilkunastu lat łowię szczupaki na podkrakowskich żwirowniach . W tym roku jeszcze okazowych szczupaków na swoim liczniku nie zaliczyłem ale ryb było sporo z tym że większość z nich miała niewielkie rozmiary ale łowiąc delikatnym kijem zabawa jest naprawdę fajna. Moim podstawowym łowiskiem są stawy w Przylasku Rusieckim gdzie oprócz małych szczupaków występują okazy tej ryby, lecz są to ryby naprawdę trudne do złowienia. Oprócz szczupaków występuje też tam sandacz oraz okoń o którego naprawdę jest coraz trudniej chociaż trafiają się prawdziwe okazy. Teraz o przynętach na które łowię. Moimi podstawowymi przynętami od wiosny do wczesnej jesieni są gumy i spinner baity które najlepiej sprawdzają się w gęsto zarośniętych zatokach żwirowni. Gumy używam tylko w większych rozmiarach czyli około 10centymetrów w górę. Czasami łowię też na obrotówki w większych rozmiarach , z tym że mi najbardziej sprawdzają się skrzydełka typu long oraz na własnego wykonania woblery. Woblery wykonuję sam ze względu na to że robienie woblerów to moje hobby a także cena tego typu woblerów odgrywa niebagatelne znaczenie. Dodam tylko że moje woblery ważą około 40 gram większości są to przynęty płytko pracujące do około 2.5 metra.
Wędki które używam to kije o różnych parametrach wyrzutowych. Zaznaczam że nie są to kije drogie. Do gum używam kija kongera IMPACT SPIN M 270CM do 28g jest to bardzo dobra wklejanka . Do obrotówek ,gum i wahadłówek używam kija Jaxona X-PRO 270cm do 40g, a do dużych woblerów i dużych wahadłówek jest to kij ABU z Serii DEVIL do 60g. Na gumy łowię ryby techniką opadu lub technikami mieszanymi ,woblerem tradycyjnie czyli zarzut-zwijanie+ lekkie podczarpywanie , wahadłówkami podobnie ,lecz wahadłówki od czasu do czasu kładę na dnie jest to bardzo skuteczny sposób szczególnie póżną jesienią gdy ryby są już niemrawe i trudno skusić je do brania. Ze względu na charakter wody używam w zasadzie tylko plecionek które pozwalają uratować wiele przynęt ale przede wszystkim lepszym czuciem przynęty i znakomitym wyczuwaniem brań. Mam nadzieję że przede mną przynajmniej jeszcze kilkanaście dni łowienia drapieżników chyba że przyjdą mrozy i zakończą moje zmagania z drapieżnikami.
Komentarze