Reklama

Szczupak w listopadzie - jesienna przygoda ze szczupakiem

26/11/2010 17:19
Szczupak w listopadzie to praktycznie ostatni czas, w którym możemy wybrać się na ryby bez konieczności uprawiania wędkarstwa podlodowego .

Piękna jesienna aura zachęca do wypraw nad wodę. Na celownikach większości wędkarzy jest teraz drapieżnik polskich jezior - szczupak. Zostaje tylko pytanie jak go złowić ? Dlatego postanowiłem posłuchać znajomych wędkarzy o tym , gdzie można złowić tą bestię. Docierają do mnie wieści, że na jednym z jezior pojezierza łęczycko - włodawskiego można złapać ładny okaz szczupaka. Wraz z kolegą Mariuszem postanowiliśmy wybrać się na to jezioro. Na miejsce docieramy o 7 rano . Wodujemy łódkę i szukamy miejsca, gdzie można liczyć na branie. Płyniemy na jezioro i po drodze pytamy napotkanych wędkarzy, gdzie najlepiej łowić i jakie były ich efekty w poprzednich dniach ? . Wędkarze są mało rozmowni, jednak udzielają nam odpowiednich instrukcji.

Łowimy, ale nie mamy wyników . Z daleka widzimy jak nasz rozmówca wyciąga rybę z wody . Postanawiamy podpłynąć bliżej niego i tam popróbować szczęścia . Po jakimś czasie kolega Mariusz zacina szczupaka i ryba ląduje w łodzi. Miarka wskazuje 65 cm . Ja dalej łowię i nie mam nawet jednego brania . Postanawiam założyć swojego zasłużonego wobllera . W trzecim rzucie, gdy zwalniam kręcenie kołowrotkiem mam delikatne pukniecie. Dlatego zacinam i czuję, że na końcu plecionki mam rybę, która kieruje się w naszą stronę. Skręcam szybko i wtedy czuję po ciężarze, że zahaczyłem niezły okaz . Szczupak zaczyna swoją walkę - trzyma się dna i wyciąga ładnych parę metrów plecionki .

Próbuję ją podciągać do łodzi, ale ryba stawia opór . Po paru chwilach odrywa się od dna i naszym oczom okazuje się wielki okaz, który jest zapięty na jeden grot kotwiczki od woblera. To, co zobaczyłem napiewa mnie niepewnością, czy zdołam wygrać walkę z tak wielką rybą . Szczupak nagle znowu nabiera siły i próbuje uciekać pod łódkę. Udaje mi się ją przechytrzyć i ryba znowu słabnie . Postanawiam ją przyciągnąć do łodzi , a kolega Mariusz postanawia mi pomóc w jej wyciągnięciu. Podbiera rybę podbierakiem i wtedy ryba dostaje szału - zaczyna walczyć i łamie podbierak. Poza tym łamie jeszcze ten pojedynczy grot, na którym była zahaczona. Ryba z kolczykiem odpływa z nurtem fali. Tak oto przegrałem walkę ze szczupakiem, który miał zapewne grubo ponad metr długości - szczupak w listopadzie .

Siadam w łodzi i zastanawiam się w jakim momencie popełniłem błąd ? Mariusz mnie pociesza, że najważniejsza była walka z rybą, a ona i tak by wróciła do wody . Najważniejszy był fakt, że przeżyłem trudną walkę z wielkim szczupakiem, którą praktycznie wygrałem. Gdyby nie awaria podbieraka i gdyby był lepszej jakości, to bym go miał w łodzi . Kolega jeszcze łowi jednego szczupaka - 55cm i ja też. Jednak wymiary nie są już tak imponującego jak naszego uciekiniera. Dlatego postanawiamy wrócić do brzegu . W drodze powrotnej już planuje następny wyjazd . W niedzielę ponownie wracam na jezioro z postanowieniem, że znajdę rybę, która mi uciekła . Wypływam na jezioro i po 20 min łowienia mam mocne branie na wooblera. Zacinam i ryba rozpoczyna walkę.

Widzę, że to niezła sztuka. Ryba muruje przy dnie i rozpoczyna walkę o życie. Po jakimś czasie jednak słabnie i ukazuje mi się piękna sztuka. Nauczony doświadczeniem z środy, pozwalam rybie na pełne szaleństwo, aby się zmęczyła. Kiedy szczupak już jest słaby sprawnie wprowadzam go do podbieraka i już za chwilkę szczęśliwie trafia do łodzi . Miarka wskazuje 88 cm. Zatem udało mi się złapać córeczkę tej mamuśki z środy . Z nowymi nadziejami łowię dalej, ale jednak bez większych efektów . Brat złowił 2 szczupaki po 60 cm, a jego syn 70 cm . I tak oto minął dzień na łowisku . zadowolony wracam do brzegu i obiecuję sobie, że jeszcze nadarzy się okazja na złowienie szczupaka - uciekiniera z środy .
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama