Reklama

Szczupak wart tysiąc złotych

13/03/2013 19:31
Wczoraj odwiedził mnie mój znajomy i jak zwykle przytargał newsa.
Kilku wędkarzy, wędkowało na lodzie w okolicy Wierzbicy, brania były bardzo rzadkie i anemiczne. Część łowiących się poddała i opuściła łowisko. Na polu boju pozostało jednak kilku twardzieli. Przed jedenastą rybki wpłynęły na stołówkę i zaczęły się brania, wszyscy łowili piękne garbusy. Los był łaskawy, obdarzył ich...... po wiaderku pasiastych drapieżników. W pewnym momencie wędka znajomego wygina się ...ile tylko może. Garbus???
Chodzi inaczej, bardziej trzyma się dna. Jeszcze chwila i jest w przeręblu. Sandacz, taka kilóweczka. Szybka fotka, buziak i do przerębla. Emocje rozgrzały przemarzniętego wędkarza, ciepło rozeszło się po całym ciele. Wpuszcza do przerębla swoją sprawdzoną blaszkę i ...siedzi!!!
Ten mętnooki, jeszcze ładniejszy od poprzedniego, co najmniej 1,5 kg....piękniutki. Usta, usta i do wody, płyń maleńki, nabierz kondycji i poczekaj do czerwca. Nawet w najśmielszych marzeniach nie śnił o hattricku, tak.....tak, dołowił trzeciego, bliźniaka tego wcześniejszego.
Teraz ze szczęścia i uderzającego gorąca rozpiął kurtkę, usiadł na stołku. Marzył i cieszył się chwilą. Oby trwała wiecznie!
Niestety hałas i zamieszanie, wśród sąsiadującej ze szczęśliwym łowcą grupie, sprowadził go na ziemię. Jeden z wędkarzy zapiął zębatego, krótki hol i szczupły ląduje na lodzie. Ładny, gruby ale szczęścia nie miał biedak. Łowca najpierw długo go wypinał, później chodził koło stanowiska w kółko i w końcu.......wypuścił rybkę??? Dziwnie szybkim i tanecznym krokiem udał się jednak do samochodu. Czyżby rybka trafiła za kurteczkę? Tak, tak kochani, mięso okazuje się, rzecz najważniejsza.
...........ale to nie koniec historii.
Ktoś zauważył coś i komuś dał znać. Dowiedzieli się chłopcy ze Straży Społecznej, przyjechali lecz... w samochodzie przecież, grzebać nie mogą. Wezwali więc Państwową.
Poczekali na szczęśliwego?...... ŁOWCĘ przy samochodzie a kiedy się zjawił, poprosili go o dokumenty i otwarcie samochodu. Nasz bohater stwierdził jednak, że samochód do niego nie należy. Był agresywny, bardzo wulgarny i pewny siebie. Strażnik, który go kontrolował spytał go ponownie czy auto na pewno nie jest jego własnością. Oczywiście, że nie, stwierdził wędkarz. Kontrolujący, zadzwonił więc do znajomego na komendę i poprosił o ustalenie właściciela samochodu, podając mu numery rejestracyjne. Szybko okazało się, że właścicielem pojazdu jest właśnie kontrolowany wędkarz.
Amnezja szybko minęła, wyszukał w kieszeni kluczyki do auta i nawet sam znalazł zębatego, który zapodział się po jego siedzeniem. Szybko zmienił ton i przeszedł eksternistyczną metamorfozę. Całkiem inny człowiek. Niepewnie zapytał, czy nie można by było się dogadać. Strażnik odpowiedział, że oczywiście nie ma sprawy. Kamień, spadł z serca naszemu antybohaterowi a panowie kontrolujący przekazali mu mandat w wysokości 1000.00,- (słownie jeden tysiąc)
.......i pomyśleć, że kilkadziesiąt, naprawdę ładnych garbusów, nie było w stanie zadowolić pana wędkarza, musiał uzupełnić swój połów o będącego w okresie ochronnym, przezębatycznego esoxa.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama