Białe robaki jest to przynęta popularna równie tak samo jak czerwone robaki jest to również ceniony dodatek do zanęt. Lecz trzeba je odpowiednio przygotować aby osiągnąć jakiekolwiek wyniki.
Najlepiej robaki oddzielić np. poprzez wsypanie ich do miski,wiadra z wodą. Robaki które pływają po wierzchu można je zgnieść,rozdrobnić i dodać do zanęty. Robaki wydzielają przykry zapach i jeśli byśmy założyli takie oto robaki na haczyk to z pewnością ryby nie wzięły takiego pokarmu. Żeby białe robaki pozbyły się przykrego zapachu, trzeba je umyć w detergencie. Może to być płyn do mycia naczyń albo proszek do prania. Sporą jego ilość dodajemy do pojemnika, w którym robaki się znajdują, mieszamy i płuczemy tak długo, aż woda przestanie się pienić. Robaki na pewno nie zdechną. Oczywiście tylko myjemy te robaki które wcześniej w wiaderku z wodą tonęły Do zanęty używamy tylko tonących robaków, ponieważ one nie rozbijają kul ani nie unoszą się do powierzchni, więc nie odciągają ryb z łowiska. Wymyte robaki przekładamy do czystego pojemnika i zasypujemy mączką kukurydzianą, tartą bułką lub otrębami i pozostawiamy jakiś czas, żeby przeschły i pozbyły się resztek złego zapachu. Robaki dodajemy do zanęty niemal w ostatniej chwili, już nad wodą. Bardzo pomocny jest wtedy lekki wiaterek. Robaki razem z przesypką przekładamy partiami na sito. Wiatr przesypkę zwiewa, na sicie pozostają czyste robaki, które trafią do wiadra z zanętą.Nęcenie samymi białymi robakami bywa bardzo skuteczne, gdy jednak łowisko jest głębokie lub mocno oddalone, trzeba je skleić (w stanie sypkim można je podawać procą, ale tylko na odległość kilku metrów). Białe robaki to doskonała zanęta i przynęta, ale trzeba się liczyć z pewnym ryzykiem. Nie wiadomo bowiem, czym były karmione, zanim trafiły do sklepu. Wiadomo natomiast, że przejmują one smak pokarmu, który rybom może nie odpowiadać. Ten czynnik trzeba brać pod uwagę również wtedy, gdy będziemy się zastanawiać, dlaczego ryby tak kiepsko biorą. Jest jednak sposób, żeby się od takich przykrych niespodzianek uchronić.
Komentarze