
Jeżdżąc na ryby na naszą stanicę często po zakończeniu wędkowania nie składam moich odległościówek- do kempingu chowam całe, niezłożone wędki- pozwala mi na to wielkość domku. Oszczędność czasu poświęconego na powtórne złożenie zestawu jest niesamowita a poza tym nie rysują się blanki wędzisk. Jedynym mankamentem jest latający na wszystkie strony spławik podczas przenoszenia zestawu co nie wpływa dobrze na stan powłoki lakierniczej zarówno na samym spławiku jak też na wędce.
Wpadłem na dziecinnie prosty a zarazem funkcjonalny pomysł a mianowicie wykorzystałem zapinkę na rzepie którą spina się przewód od ładowarki do telefonów komórkowych. Mniejsze oczko zapinki nakładam na antenkę spławika, owijam rzep dookoła blanku wędki i zapinam- spławikowi oraz wędce nic nie grozi, nic się nie obija, dodatkowo do minimum jest ograniczona możliwość zaczepu np. przy przechodzeniu przez zarośla. Po raz kolejny okazuje się, że najlepsze pomysły to są te najprostsze.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze