jestem kobieta,która w swoim niedalekim otoczeniu ma maniaka wedki,czyli moczykija. na poczatku jak go poznalam i odkrylam jego wariactwo to pukalam sie w czolo. no bo jak mozna lubiec siedzenie bez ruchu nad woda i patrzenie w jeden punkt? glupota !!! probowalam to jakos zrozumiec,ale mi nie szlo. chodzilam z nim nad wode,patrzylam ,ale jakos ciezko bylo. wku....mnie ryby w wannie,robaki w lodowce i porozwalany po chalupie sprzet.do czasu....... pojechalismy pewnego dnia nad piekny staw,dzieciaki sie bawily nad woda a moj facet uparcie uczyl haczyk plywac. znudzilo mi sie to i poszlam dalej w las na spacer. a ten biedak dalej probowal swoich sil,wstawal o 4 rano i szedl na ryby i wracal z pustymi rekoma.az pewnego dnia wrocil rozradowany dzierzac w dloni piekny okaz szczupaka. i wtedy pojelam i zaakceptowalam te ryby w wannie,robaki w lodowce i porozwalany sprzet.wtedy zauwazylam czego naprawde on chce. tylko tej jednej chwili kiedy w koncu na haczyku zakolysze ryba!!!! teraz kibicuje mu i ciesze sie gdy cos zlowi. obserwuje ryby w wannie i omijam wedki na podlodze. zony i kobiety maniakow kija!!! zrozumcie te wariactwo,bo warto.
Komentarze