Reklama

Taktyka wędkowania we dwóch

10/08/2012 23:26
Taktyka wędkowania we dwóch
Ten tydzień jakby z góry przeczuwając, że będzie nad wyraz mokro pozostajemy
w damach. Wspominamy ostatni wypad i już obmyślamy plany na następny tydzień. W związku z tym, że w zasobach pozostało parę fotek z ostatniego wypadu, nie pozostaje nic innego jak podzielić się wrażeniami.
Tak się dobrze składa, że z Kolegą Ryszardem wędkujemy razem od dłuższego czasu i nasze wypady poprzedzone są często wspólnymi planami w zakresie wyboru miejsca wędkowania i zastosowanych technik. Po dotarciu na łowisko przystępujemy do wyćwiczonych od lat czynności.
Z reguły każdy zaraz po zajęciu stanowiska montuje swoją siatkę na ryby, a siatka rozłożonego podbieraka ląduje w wodzie. Niby drobiazg, ale nic gorszego jak pływająca siatka podbieraka podczas podbierania ryby. W przedniej części stanowiska umieszczamy wiadro z zanętą i tuż za nim na wysokości siedzisk lokowana jest skrzynka z akcesoriami i miska z rożnymi wariantami przynęt. Jak uczy praktyka niezwykle pomocnymi rzeczami są wiaderka z wodą do mycia rąk po nęceniu oraz ściereczki. W końcu przychodzi kolej na wędziska. Wszystko to wykonywane jest z zachowaniem maksymalnej ciszy, a głównie staramy się unikać wszelkich stuknięć i puknięć, które zdecydowanie odstraszają większe ryby. W związku z tym, że tzw. maneli jest sporo, często do transportu używamy zakupionych na allegro wózków, co pozwala swobodnie i bez obciążania rąk przemieszczać się na nawet większe odległości.
Główne założenia naszego wędkowania są takie, że środek łowiska nęcimy wspólnie, wędkując najczęściej wędkami spławikowymi. Ja odległościówką, a Kolega pięknąąąą boloneczką. Skrzydła stanowiska pozostawiamy do indywidualnej dyspozycji np. żywcówka, gruntówka, ewentualnie druga spławikówka. Wspólne wędkowanie ma niewątpliwie wiele niepodważalnych zalet. Po pierwsze jest z kim porozmawiać podczas kilkugodzinnych zasiadek, po drugie mamy większe możliwości eksperymentowania zestawami i przynętami. Jak jeden zakłada białe, drugi stosuję kanapkę lub zakłada same ziarno. Jeden na pszeniczkę, drugi na kukurydzę. Jak wstrzelimy się w przynętę to w celu zwiększenia efektywności wędkowania pozostają manewry gruntem i zabawa trwa. Bywa jednak czasami i tak, że wędkujemy prawie idealnymi zestawami, zakładamy te same przynęty, ustawiamy identyczny grunt i nawet zestawy, w tym przypony o takiej samej długości i jednemu bierze, natomiast drugi z nas się męczy. No cóż, tak to już bywa. Optymizmu jednak nam nie brakuje a najważniejsza staje się możliwość koleżeńskiego wędkowania.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama