Oj okonie, oj okonie, ile was naszukać trzeba, Ile razy trzeba jeździć , nie raz ręką sięgnąć nieba… Oj pasiaki oj pasiaki, na co skusić się was nie da, By was złowić, by podziwiać, człowiek by se ujoł chleba…
Ni na białe, ni czerwone, ni no z trokiem buszowli , By was znaleźć, by was złowić, nie raz wszystko by oddali… I twistery, i kopyta i te blachy - kazywali, I na górkach, i na stokach i zwyczajów nie poznali…
A ile kroć, mimo starań, się o kiju też spływało,? A ile kroć, mimo starań, się okonia nie widziało? Choć i sonda i GPS, wsio nam też pokazywało, To garbusa, nawet MINI złowić nam się nie udało…
Aj on cwany, aj on mądry, aj nie głupi bo i jak że, Ignoruje on tez zacnie, wszystkie nasze żywce w wiadrze… Bo i płotka jest za gruba, bo i kiełbik jest za chudy, Może by tak zapiąć oba – to nam nie przyniesie chluby…
I pomysły nam się kończą, i obijać w sferze nudy, Nam zostało gdy nie bierze, ten nasz piękny garbus gruby… A gdy złowić się go uda, po męczarniach, i godzinach, Dajmy mu tez poczuć wolność, niech se dalej w paski pływa…
A po roku, o tej porze, gdy kikuty liscie tracą, To po zmroku, gdzies na wodzie, te okonie się odpłacą, Będą większe, waleczniejsze, i zapewne bardziej skaczą, Wiec i te postanowienia (C&R) nam na pewno się opłacą
Komentarze