Reklama

Tęsknota, czyli kto zrozumie wędkarza?

27/07/2012 15:16
No ja rozumiem, mamy lato, zima już dawno za nami więc wędkowanie można zacząć pełną para. Spining, feeder, matchówka, ciężka gruntówka, spławik w parze z teleskopem i tak na zmianę. Rzeka, jezioro, staw i tak na zmianę. Nie przeszkadza czasem lekki deszcz czy straszliwy skwar - jadę i koniec, nic mnie nie zatrzyma. Raz z rybami raz bez, nie ważne - czas spędzony nad wodą i obserwacje zaprocentują na przyszłość młodemu wędkarzowi czyli mnie. Nie żalę się na zerwane zestawy, na puszczone okazy oraz upragnioną rybę życia, która również popłynęła sobie z nurtem rzeki. Wszystko zrozumiem...wszystko. Ale jednego znieść nie mogę, nie potrafię i nie chcę za żadne skarby zaakceptować : BRAK CZASU NA WĘDKOWANIE. Oczywiście jest praca, jest kobieta, są inne rozmaite obowiązki ale zawsze był czas na wędkowanie nawet krótkie. A co teraz?.. Totalna posucha, post, odwyk, no normalnie czuje się jakby mi ktoś odebrał tlen do życia. Bywał tydzień bez wędkowania w sezonie, 4,5 dni no ale dzisiaj mijają już prawie dwa tygodnie ( nie licząc ucieczki w deszczu z nad Bugu oraz 18 minut ze spiningiem po czym telefon zaciągnął mnie do roboty). CZY TAK MOŻE BYĆ DRODZY BRACIA WĘDKARZE?:( A może być...i tak jest. Dzisiaj nie mogłem ruszyć się z domu to normalnie już zacząłem swoje wędkarskie klamoty poukładać. Czasopisma wędkarskie nawet te sprzed 3 lat mają teraz wzięcie. Pokrowiec na wędki na urodzinki dostałem od swojej kochanej kobiety, to już 15 razy w nim wędki przekładałem, na plecach i na ramieniu po podwórku nosiłem. Tak tak, śmiejecie się teraz pewnie ze mnie desperata, ale to najczystsza prawda...Żartów nie ma, zegar tyka a ja wciąż nie ma jak się ruszyć nad wodę. Tylko pozostało mi przelanie swojego cierpienia na klawiaturę, która wystukuję ten artykuł. Jakby nie nasz portal to chyba kaliber 9mm i kontrolny strzał w tył głowy bym sobie zaaplikował. Zdjęcia sobie ze swoich wypraw z kolegami oglądam, już nawet tęsknię za małymi płotkami i krąpiami skubiącymi przynętę wprawiając w ruch drgającą szczytówkę mojego fedeerka. Ach ciężki to żywot...Może uda się w tą niedzielę późnym popołudniem udać się chociaż na staw...

Z pozdrowieniami dla wszystkich wędkarzy - powoli popadający w desperację Morciaty.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama