Reklama

Tęsknota za latem

19/09/2010 17:55
Jest wczesny ranek- sobota, nie mogę spać.Kręcę się w łóżku i nie daje spać żonie.Za oknem słońce tego dnia wzeszło bardzo późno, bo było leniwe, tak jak w ostatnich dniach. Przez chmury widać leniwie przebijające się nie śmiało promienie słoneczne. Siedząc w tym czasie przy komputerze postanowiłem namówić żonę na krótki wyjazd nad jezioro, gdzie mam łódkę.Minął już miesiąc kiedy byłem z wędką nad jeziorem.Wykluczyła mnie choroba.Jeszcze na razie nie mogę wędkować. Ciągnie mnie do ciszy,śpiewu ptaków, czystego powietrza i spławika we wodzie. O prócz spaceru, celem wyjazdu jest sprawdzenie , czy stoi łódka.

W drodze nad wodę zauważyłem, że drogi dojazdowe do jeziora są bardzo zniszczone przez samochody terenowe i kłady. Jeżeli w dalszym ciągu będą się odbywać rajdy terenowe, to samochodami osobowymi będzie tam ciężko dojechać. Zatrzymaliśmy się na wzniesieniu, w miejscu gdzie poniżej na jeziorze mam łódkę i kładkę.Miejsce to jest otwartym terenem do "kąpieli słonecznych" i wypoczynku. W tym właśnie miejscu wiatry i słońce szaleją na przemian. Tu wieją delikatne, letnie wiaterki i silne wiatry jesienią. Stojąc na kładce wróciła tęsknota za wędkowaniem. Gdy zostawaliśmy na nocne połowy, nigdy nie miałem dosyć obserwowania pięknych,delikatnych barw, które powstały z księżycowego i gwiezdnego światła, łagodnie odbitego w wodzie.

Lubię słuchać rechot żab, zamieszkałych obok kładki. Najbardziej przeszkadzała mi w tym roku plaga komarów. Stojąc na kładce patrzyłem jak wiatr układał małe fale na wodzie.Obok łódki z której nie wylewałem wody przez miesiąc, pływał spokojnie łabędź, który już czwarty rok z drugim nie potrafił wychować młodych. Do miesiąca łabędzia para, potrafiła agresywnie bronić młodych przed każdym, a gdy są już starsze w rodzicach zanika instynkt macierzyński, przestają dbać o młode. Poszliśmy w kierunku plaży- drogą starych,wysokich topoli z których już zaczęły opadać jesienne liście.Szliśmy powoli, rozmawiając o naszych wspólnych sukcesach wędkarskich. Nagle na niebie pojawiła się ciemna chmura z której lunął deszcz.

Zostaliśmy zmuszeni wrócić do samochodu. Ulewny deszcz przerwał nam spacer i konwersacje. Wróciliśmy do domu.Na drugi dzień pojechaliśmy wylać wodę z łódki i zrobić kilka zdjęć. Spotkaliśmy wędkujących kolegów Janka i Krzysztofa.Wgłębi duszy żal mi się zrobiło, że ja nie mogę razem z nimi wędkować. Żałuję , że moje wędkowanie w tym roku musiało się tak wcześnie zakończyć.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama