Z relacji telefonicznej którą przeprowadziłem z Darkiem i Jurkiem, dowiedziałem się że chłopaki wybrali się na zasiadkę na dziką ,bardzo niedostępną wodę. Łowisko dlatego jest nie dostępne, gdyż jest w nim bardzo dużo zwalonych drzew, starych podwodnych pniaków, pozostałości po starych kładkach w postaci niezliczonej ilości wbitych kołków, praktycznie na całej wodzie.
Wyprawa nie była w ogóle zaplanowana ,pojechali z całkowitej „bomby”, bardziej chyba zachęceni zapowiadaną na te dni ładną pogodą niż z nastawieniem się na niewiadomo jakie brania.
Nad wodę dotarli dość późno około godziny dwudziestej ,po rozłożeniu namiotów, łóżek itp., zabrali się za wywózkę zestawów ,oczywiście każdy z nich miał już z góry zaplanowane jak będzie łowić w wodzie o temperaturze 5 st.
Głownie nastawieni byli na łowienie punktowe z użyciem PVA,na nowości firmy Natural Bait, pop upy fluo o zapachu GLM ,oraz pop upy Naturals o zapachu Natural Blend i Squid / Liver również takimi pokruszonymi kulkami nęcili .
Zadanie mieli nieco ułatwione ,gdyż łowili kilka razy na tej wodzie w zeszłym sezonie ,jednak jak mówili jest to woda nie do końca odkryta z wielką niewiadomą.
Po około dwóch godzinach po wywiezieniu zestawów, nagle branie u Darka na jednym z zestawów położonych w bardzo dużej ilości zaczepów, nie dość że to pierwsze branie w tym sezonie ,w bardzo jeszcze zimnej wodzie ,to nie byle jakie tam podciągnięcia ,tylko bardzo silny strzał .Karp wybierał bardzo szybko plecionkę z kołowrotka do samego zacięcia. Jednak po kilku minutach holu, karp wygrywa ,spinając się z haka. Najważniejsze ze był strzał mówią chłopaki biorąc się z ogromną chęcią do roboty.
Późną nocą gdy już każdy spał budzi karpiarzy ogromny pisk jednego z sygnalizatorów tym razem u Pawła. Również karp jest niesłychanie silny ,gdyż przenosi walkę w coraz to trudniejszą część wody, w tak zwany diabelski róg z którego jeszcze nigdy nie udało się wyjąc ryby, jest tam skupisko ogromnych pniaków z których i tym razem nie udało się wyjąć karpia.
Następnego dnia z rana nastroje są trochę chłodne , panuje lekki niedosyt trudno się dziwić stracone dwie ryby.
Niespodziewanie jest trzeci strzał na wędce Darka ,tym razem płyną we dwóch w ciszy , ogromnym skupieniu z wzorowo wykonywanymi ruchami ,jest bardzo trudno, po takich czynnościach jak, wyprowadzanie karpia po sztycy od podbieraka z pod gałęzi drzew, cięciu i przewiązywaniu plecionki między starymi pniakami ,skąpaniu się jednego z karpiarzy nagle rozlega się głośny okrzyk jest k…a. Niesamowita radość udaje się w końcu wyjąć pięknego karpia pełnouskiego.
Teraz ze śmiechem na ustach opowiadają ,ale trochę się działo w tym również,
pozdrowienia dla panów policjantów oświetlających nas szperaczem w fazie holu.
Relację przeprowadził Paweł Szewc.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze