...Sobota 9:00 rano wstaję patrzę a tu ... ŚNIEG ! :) Podchodzę do okna przecieram oczy w celu upewnienia się,nie nie myliłem się :)) Bardo lubię takie klimaty,trociarze zrozumieją o co mi chodzi :) Co prawda u mnie w rzece,do której mam zaledwie 200-300 m niema troci,ale mamy październik więc zjadłem szybkie śniadanko zabrałem ze sobą pudełko spiningowe i co najważniejsze pierwsze udane woblerki własnej produkcji i razem z siostrzeńcem i moim pieskiem poszliśmy na spacerek ze spiningiem na szczupaczki. Idąc przez krótki odcinek lasku podziwiałem piękne oznaki zimy na drzewach,łezka się w oku kręciła ;) Kiedy zobaczyłem "moją" rzeczkę pookrywaną śniegiem to już wogule się zakochałem w niej :) Szybciutko rozkładamy wędeczki i zaczynamy obławiać przybrzeżne dołki i trzciny.Mój siostrzeniec -Franek co jakiś czas holuje płynące liście i kępy roślin wydawając okrzyk "siedzi" :)) A ja pozostaje bez brania.Po godzinie żucania blaszkami,gumkami przechodzę do najważniejszej dla mnie cześci tego wypadu-przetestowania pierwszych udanych woblerków. Na pierwszy ogień idzie 8 cm. dość gruby woblerek malowany srebrnym sprayem na wierzch biała farba w takie kropko-łuski (miały być łuski,ale nie wyszło ) ;)) z czerwonym brzuszkiem malowanym akrylami.Całość pokryta 4 warstwami samochodowego lakieru z utwardzaczem.Woblerka robiłem z myślą o boleniach i chciałem,żeby miał agresywną pracę,ale to co prezentował w wodzie przerosło moje oczekiwania ! Pięknie bardzo szybko lusterkował,przy szybkim prowadzeniu chciało kij z ręki wyrwać.A co najważniejsze za nic w świecie nie mogłem go wyrwać z wody co jest bardzo ważne podczas łowienia boleni szybko prowadząc przynętę przy powierzchni.
Na drugi ogień idzie woblerek "grubasek" też dość szeroki, malowanym białą podkładową farbą,delikatnie spryskaną z daleka srebrym sprayem.po wyschnięciu akrylami pomalowałem czarny grzbiet,żółty brzuszek i czerwone kropeczki na bokach.Też polakierowany kilkoma warstwami lakieru samochodowego.Stery do wobków wycinam z cienkiej blachy,dzięki temu są niezniszczalne.
Ten woblerek ma nieco gorsze właściwości rzutowe,ale jego praca zwaliła mnie z nóg,ślicznie lusterkuje co jakiś czas "bujając" ogonkiem. Ten wobler jest tonący w fazie tonięcia też ślicznie pokazuje boczki. Tego z pewnością polubią szczupaki.
Wierna towarzyszka moich wypraw na ryby -Pusia zaczeła odczuwać znaki zimy,mnie powoli też robiło się zimno zadziwił mnie tylko mój 7 letni siostrzeniec,którego niemożna było namówić do powrotu do domu. Na tym spacerku nad wodę niestety nic nie udało mi się złowić,ale złowiłem piękne widoki pierwszych oznak zimy,przetestowałem woblerki i dzięki temu mam motywację do dalszych działań w kierunku strugania wobków.
Komentarze