Testowanie sprzętu
Test statyczny. Po złożeniu życzeń urodzinowych jak na rodzinę wędkarza przystało, odbyło się uroczyste wręczenie, a następnie rozpakowywanie prezentu w postaci sprzętu wędkarskiego. W całej tej procedurze aktywnie uczestniczyła moja dwu letnia wnuczka, na której już samo kolorowe opakowanie wywarło ogromne wrażenie. Zaraz po wyjęciu kołowrotka z kartonika zwróciłem się do niej słowami „Basiu, prawda, że piękny”. W odpowiedzi zauważyłem błysk w oczach
i jednoznaczną odpowiedź „Taaaaak”. Wiedziałem, że jest dobrze. Ledwo zdążyłem rozłożyć korbkę kołowrotka i wykonać dwa ruchy korbką, a usłyszałem stanowcze „daj, daj”. W taki sposób sprzęt wylądował w dłoniach młodej testerki sprzętu wędkarskiego i przez dobre pół godziny mogłem sobie pomarzyć o dotknięciu prezentu.
W pierwszej kolejności poddany został ocenie wygląd zewnętrzny i ogólna estetyka kołowrotka. Sprawdzono jak kołowrotek leży w dłoni i czy wszystkie zewnętrzne elementy są starannie wykończone. Następnie kilka obrotów korbką pozwoliło ocenić płynność ruchu i jakość ułożyskowania oraz wyważenia sprzętu. Nie zapomniano też o sprawdzeniu pracy kabłąka. Każdy ruch małą dłonie był przemyślany i niezwykle precyzyjny, co jednoznacznie świadczyło o wysokiej klasie
i dobrym przygotowaniu testera do pracy.
W dalszej kolejności poddano testowi górny hamulec kołowrotka poprzez stopniowe dokręcenie pokrętła hamulca i oceniono płynność oraz elastyczność jego pracy. Nie zapomniano też o pokrętle hamulca i dźwigni wolnego biegu, który jest wręcz niezastąpiony przy połowie karpi i amurów. Na moje szczęście przyszedł czas na telewizyjną bajkę i ja mogłem sprawdzić nowy nabytek. W związku z tym, że test statyczny wypadł pomyślnie, nie pozostało nic innego jak tylko zmontować zestaw i wyruszyć na test dynamiczny nad wodę.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze